Boję się ludzi, którzy wszystko wiedzą najlepiej, oraz Januszy Biznesu.

Euro za i przeciw

  • Strozaninek 7 godz.
    bono napisał/a:

    A ja uważam, że twoje CV, to zręcznie wymyślony portret, geja, opozycjonisty, neutralnego wobec pis a nieneutralnego wobec nie pis, taka postać wykreowana na cele propagandowe mająca właściwe zdanie w każdym temacie, uważająca aby się nie zdradzić od której partii bierze kasę. Czuwająca 24h na dobę i odpowiadająca natychmiast, czyli zawodowy troll na usługach właściwej opcji.
    Te wszystkie twoje opowieści to bałamucenie i robienie sobie właściwego autorytatywnego życiorysu na cele propagandy typowego etatowego trolla. Zostałeś zdemaskowany. Stróża cię nie zna.
    Zamykam się na dyskusję z Tobą i Vivaldim, Bagietką i podobnymi etatowymi trollami.

    https://miasto-info.pl/myslenice/25293,proboszczowi-mial-nie-podobac-sie-mural-z-kogutem-nawiazuje-do-ideologii-lgbt.html

    Zapoznaj się proszę z moimi komentarzami w tym wątku ;).

    Ja natomiast uważam, ze Myślenice Ciebie nie znają - jesteś postacią urojona, pisząca od rzeczy, mająca zdanie na każdy temat, jątrząca w każdy możliwy sposób, nie przyjmująca argumentów, cyfr, mająca urojone autorytety, opierająca się na opinii autorytetow a nie na empirycznej wiedzy.

    Troll nie pisałby tu z użytkownikami prywatnie poprzez prywatne wiadomości, chociażby o mandze i anime (pozdrawiam rozmówcę), o bardziej obywpczajowych sprawach (również pozdrawiam), nie polecałby dobrych książek do rachunkowości (tez pozdrawiam), i tak dalej ;)

    Gdy nie potrafisz zbić argumentów używasz tego wytrycha. Nudne.

    Żeby przypomnieć ci jak jesteś skundlony i zawszony kłamstwem - pisałeś ze byłeś na długi weekend majowy w Izraelu. Siedziałeś cały długi weekend majowy i pisałeś tu komentarze z Vivaldim ;)

    Buziaczki!

  • Strozaninek 7 godz.
    bono napisał/a:

    Chwała PiS po wsze czasy!!!- propagandzisto zawodowy na usługach jednej partii.

    Widzisz Bono, to właśnie jest powód dla którego opozycja przegra.

    Komuś wybitnie zależy, żeby spolaryzować Polaków. Masz być albo taki, albo taki. Masz myśleć tak, lub tak. Nie możesz dostrzegać, że PiS robi coś dobrze, bo jesteś trollem i PiSiorem, nie możesz skrytykować PiSu, bo jesteś dzieckiem ubeka, pedałem, sodomitą. To jakieś szaleństwo. Nie dam się nikomu z was zaszufladkować i na pewno nie będę klepać tak jak jeden czy drugi chce, tylko będę mówić to co naprawdę myślę. Ja jestem sobą, a nie klepaczką partyjną.

    Kiedy skrytykowałem idee nachalnych Marszy Równości, będąc gejem, w innym miejscu w Polskiej sieci, osoby z zacięciem lewicowym (oraz inne osoby lgbt) dały mi przydomek: homokolaborant, ewentualnie autohomofob.

    Kiedy tu na tym forum, z rzadka napiszę coś, neutralnego wobec PiS, ewentualnie pochwalę, że nie psują pewnych rzeczy - wpadasz Ty i przypisujesz mi jakieś pryncypia, które są absurdalne.

    Mało tego, nie pamiętasz jak zajadle ja i Vivaldi ze sobą dyskutujemy często. Co świadczy o tym, że ani jeden, ani drugi nie jest trollem politycznym - po prostu mamy swoje poglądy.

    Dlatego ja naprawdę wierzę, że do Twojego konta ma dostęp wiele osób, ponieważ normalna osoba, jeszcze tak aktywna jak Ty by zapamiętała pewne wypowiedzi i dyskusje. Nawet umiała je sobie wyszukać.

    Już raz Twój festiwal spierd.....enia obnażyłem listując ci wszystkie Twoje kłamstwa. Myślę, że wystarczy. :)

  • Strozaninek 8 godz.
    bono napisał/a:

    "Gówno zawsze na wierzch wypływa", maskowałeś się tyle czasu, a tu gówienko wypłynęło, i jeszcze cholernie śmierdzi.
    Ty, Bagietka, Vivaldi.............
    to jedna rodzina- starszy czy młodszy chłopak czy dziewczyna
    Hej, hej bawmy się, hej, hej śmiejmy się
    Hej, hej bawmy się, hej, hej śmiejmy się.

    Napisz coś ambitnego. Nie robisz na mnie wrażenia. Może teraz w długi weekend znowu byłeś w Izraelu? Jak tam ciotka ze stanów?

  • Strozaninek 8 godz.
    Vivaldi napisał/a:

    ale my nie rozmawiamy o socjaliźmie gdzie wszyscy po równo bez znaczenia ile wkładu własnego zainwestowali ale rozmawiamy tak na prawdę o piramidzie Maslowa. Są ludzie którzy piramidę rozpoczynają od zakupu błyskotek (często na kredyt) wmawiając sobie, że pną się w górę. Są ludzie którzy budowę swojej piramidy rozpoczynają od wykształcenia i praktyki, dobrego przygotowania. Jest 5 poziomów. I jedni i drudzy mogą się spotkać na każdym z nich. Myślisz, że są siebie równo warci na tym samym poziomie?
    Rozmowa idzie w stronę : jaki kraj kreuje jakie wartości i jakimi metodami (przez iPhona czy przez wykształcenie)? Odpowiedź jest taka, że wartości buduje się jako naczynia powiązane : innowacja nie weźmie się bez naukowców i robotników fachowców, ci nie będą sfinansowani jeśli przedsiębiorstwa na to nie zarobią, ci na to nie zarobią jeśli elity ich okradną i koło się zamyka. Jedno ogniwo tego nie zrozumie i przytuli lewiznę lub podda się błyskotkom (szybkim, komfortowym i od ręki dostępnych) i łańcuch zaczyna się rwać.
    Bono wybiera szybkie i zadłużone błyskotki, będzie czuł się spełnionym Europejczykiem a orgazmu dostanie jak podpisze umowę kredytową w EURo. Stróżaninek nie po to się wykształcił aby żyć z kagańcem długu nie mając nic do gadania jak bank jęknie w EURo, Mnie interesuje stabilność i pewność. Błyskotki owszem mogą być ale za moje, w dowodzie rejestracyjnym mam być ja a nie leasing. Nie mam zamiaru zacharować sięza miskę ryżu z powodu np. waluty EURo i uzależnienia gospodarczego (Słowacja). O TObie wiemy tyle, że napędzasz gospodarkę, bo chcesz kupić nowe auto, TV i trochę elektroniki i chętnie zrobisz to w EURo skoro ma być taniej. Czyli nie rozumiem : chcesz popytem napędzić rozruch ale pojedziesz do Niemiec i tam napędzisz gospodarkę swoim zakupem? W sumie to naturalny odruch ale to żaden argument w temacie.
    Cztery osoby i cztery style. Gdzie jest środek? Kto ma największe szanse i gdzie jest obecnie w piramidzie Maslowa?

    Masz rację - jeden się zmoczy, bo wreszcie sobie kupi drogą rzecz. Tak ja też się moczyłem, kiedy miałem po raz pierwszy dużą pensję i nie wiedziałem co mam z tymi pieniędzmi zrobić. Tyle chciałem kupić. Tyle mi brakowało. Chciałem się "nachapać". Na szczęście "konsumuje" nie na kredyt, bo mam bezpiecznik, że mimo zdolności, nie biorę w kredyt / leasing.

    Natomiast społeczeństwo jako całość podlega uśrednieniu.

    Wybaczcie, ale nikt mi nie wmówi, że dla całego społeczeństwa ważniejsze jest to, że sobie kupi nowy TV co 4 lata, niż to, że jego dziecko będzie mogło studiować medycynę, bez 200 000 kredytu studenckiego, czy to, że ma opiekę zdrowotną, która po zawale na ulicy, nie wystawi mu rachunku za nawet głupie, prześcieradło.

    Usługi zdrowotne w takim UK leżą i kwiczą. Stomatologia jest tak droga, że nie leczą zębów. Mają brzydkie uzębienie. Ceny są astronomiczne w stosunku do ich zarobków, dlatego często wyjeżdżają zagranicę się leczyć. Chyba to jest podstawa egzystencji - zęby, nie tylko kwestia estetyki, ale też możliwości jedzenia!

    Artykuł - 1/3 Brytyjczyków nie chodzi do dentysty, bo jest za drogi. 1/10 osób nie była od 10 lat u dentysty.
    https://www.independent.co.uk/money/spend-save/third-britons-dont-go-dentist-cost-insurance-health-cash-plan-nhs-a9001521.html

  • Strozaninek 8 godz.
    bono napisał/a:

    Bzdury chłopcy wypisujecie.
    Macie jakąś traumę państw w których bywaliście.
    Ale temat dotyczył czego innego, nie Niemiec, Austrii czy Anglii.
    Temat dotyczył wyższości posiadania waluty euro nad PLN. I to jedynie to jest tematem moich rozważań.
    A gdybym miał wybór wyprałbym najdroższą z walut.
    Temat jest prosty w Warszawie więcej zarabiasz i więcej wydajesz, ale w Zakopanym, Myślenicach Stróży, czy Krakowie to ludzie z Warszawy mogą sobie pozwolić na więcej.
    Również człowiek z Warszawy, częściej kupi nowe auto, czy poleci biznes klasą np. na Dominikanę.

    Łopatą do głowy, szkoda czasu na wywody, dla mnie liczy się waluta pewna, PLN taką nie jest i raczej nie będzie. Pierwszy kryzys zdewaluuje PLN o 20% w stosunku do Euro.

    A teraz moja przygoda z pracą i budowaniem rigipsów na obczyźnie.
    Olałem Niemcy, Francję Anglię, Holandię i Austrię i pojechałem dorabiać się do Słowian w Chorwacji, aby nie robić dla Merkel i bandy z UE.
    Robiłem po budowach, bo tam fachowców brak, do kolejki się do mnie zapisywali, zarabiałem fortunę kun. Mogłem pić rakiję, wino kotlety sa żaru przeżuwać i wszystko co chciałem.
    Nie stać mnie tylko było na lot samolotem do Polski, bo w Chorwacji kosztowały fortunę.
    Wracałem więc samochodem przez Austrię, ale z moją fortuną z Chorwacji, w Austrii już niewiele znaczyłem i jadłem kanapki i czekoladę z automatu. Jak wjechałem do Polski znowu poczułem się paniskiem, właściwie stać mnie było na to samo co w Chorwacji.

    Ale kolega mi w Polsce powiedział, że należy do roboty szukać kraju w którym jest mocna waluta, bo żyjesz w nim na tym samym poziomie co w Chorwacji, tylko jeździsz nowym samochodem, a samolot to jak pociąg czasem tańszy i Dominikana jest najtańszym kierunkiem wakacyjnym.
    Dziwne, ale przekonał mnie i od tej pory zakochałem się w mocnych i pewnych walutach, i te pierdoły,że w kryzysie ja zapłacę z własnych oszczędności za błędy rządzących, bo to uratuje kraj... mnie latają. Chłopcy składajcie kasę na kryzys, tak żeby zasilić państwo.
    Z tych 100 tyś za które kiedyś można było kupić mieszkanie, zostanie wam też 100 tyś, tylko za nie kupicie okna do tych mieszkań.
    Jak widzicie nic we mnie nie ma patriotyzmu i w sferze budżetu, jestem strasznym egoistom, dbam o to aby mnie rząd nie wyrypał.

    Nie czytałem już od zdania "Temat dotyczył wyższości posiadania waluty euro nad PLN. I to jedynie to jest tematem moich rozważań." - temat ten został w poprzednich miesiącach wyczerpany, argumentacja, linki, dane zostały przedstawione. Z Twojej strony nie padł, żaden konkret na temat Twoich autorytetów (poza tym, że o nich postekujesz). Więc wybacz słodki, ale nie będziemy już na ten temat rozmawiać i przejmujemy ten temat, nową, świeżą rozmową, coby rozruszać to forum.

    Moja propozycja - załóż jakiś temat typu "biją nas", ostatni skandal w ministerstwie sprawiedliwości mógłby być dobrą pożywką dla Ciebie. Dziwię się, że jeszcze tego tematu nie wyciągnąłeś do "Dobrej Zmiany", Jak widać wytyczne jeszcze nie dotarły co pisać.

  • Strozaninek 9 godz.
    Endrju napisał/a:

    Biedniejszy wydaje kasę na życie (mieszkanie, jedzenie) i wiele mu już nie zostaje. Bogatszy ma tej nadwyżki więcej, więc wariant słowacki dla niego może być dla niego bardziej atrakcyjny. Za życie zapłaci relatywnie więcej, ale zaoszczędzi na dobrach bardziej luksusowych, których cena jest podobna. Jak sam napisałeś, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    Brawo, właśnie scharakteryzowałeś strukturę popytu w zależności od rozwoju społeczestwa, ale nadal nie zmienia to faktu, że na tym mitycznym zachodzie, błyskotki owszem są łatwiej dostępne, ale inne, ważniejsze aspekty życia będą już gorsze.

    Teraz śmiało, kupuj dobra luksusowe przy średniej pensji w Londynie - 2000 GBP. Troche słabo nie?

    Ja wiem, że w Polakach jest wręcz głód konsumowania (dlatego też 500+ jest tak chwalone - bo zwiększa skokowo możliwości konsumowania dóbr), ale naprawdę poziom życia mierzony z punktu ekonomicznego wyrażany jest czymś więcej niż tym, że możesz sobie nowy telewizor kupić. Poziom życia to całość. Bo co ci z nowego TV, jak zostaniesz z wysokim rachunkiem za leczenie np. zawału, albo z kredytem studenckim, który będziesz spłacać przez pierwsze 10 lat swojej pracy zawodowej.

    Ano tak, będzie nowy, ładny, luksusowy i święcący i da poczucie osobie go posiadającej, że jest "premium". Być może teraz relatywizuje, ale warto byś postrzegał poziom rozwoju społeczeństwa trochę szerzej niż "luksusowe dobra konsumpcyjne".

  • Strozaninek 9 godz.
    Endrju napisał/a:

    No, chyba, że chcesz właśnie kupić nowy samochód, telewizor i trochę innej elektroniki...

    Oczywiście. Tylko poziom bogactwa społeczeństwa nie powinien być mierzony jedynie możliwościami zakupowymi tych błyskotek - zachęcam do wycieczki do USA. Owszem, nowy samochód, iPhone, Macbooka czy Samsung 8K OLED TV kupisz tam szybciej niż w Polsce, ale też za studnia skończysz z kredytem na +100k USD, prawdopodobnie nie zrobisz nigdy magistra (bo studia II stopnia tam są absurdalnie drogie), prawdopodobnie nigdy nie awansujesz o klasę wyżej względem swoich rodziców (bo dysproporcje społeczne są tam dużo wyższe niż w Europie), pewnie będziesz mieć niebotyczne ubezpiecznie zdrowotne, które i tak nie pokryje wszystkich kosztów Twojego leczenia, ale będziesz mógł kupić sobie nowy TV i samochód. A w UK, będziesz wynajmować zawilgoconą klitkę, ale nowego iPhone XS Max sobie kupisz.

    Oczywiście, punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.

  • Strozaninek 9 godz.

    Na razie jest ok, ale zawsze może być źle jak nieumiejętne rządy będą gospodarkę psuły. Bogactwo / wzrost nie jest nam dany "na zawsze", trzeba o niego dbać tak jak i zdrowie. Naszym zadaniem jest patrzyć władzy na ręce i w porę reagować, jak zaczną psuć gospodarkę.

  • Strozaninek 11 godz.

    Brytyjczykom życzę najgorszego - są tak nadęci, przekonani o własnej wielkości, patrzą na nas - Europejczyków z pogardą. Nie tylko na Polaków czy innych z naszego regionu Europy. Tak samo na Włochów czy Hiszpanów. Oni wychodzą z UE, bo nie chcą nas, a chcą tych swoich cudownych, idealnych z "Commonwealth", obawiam się tylko, że Sandip z Kalkuty, robiący kupę na ulicy nie dorówna intelektualnie Europejczykom, albo inny Abdul z Islamabadu. Ale przecież to Polacy są problemem, a nie Hindusi i Paksitańczycy :).

  • Strozaninek 11 godz.

    W punkt, ja dodam opis od strony Wielkiej Brytanii.

    W Londynie średnia pensja to 2000 funtów netto, mówię o średniej nie minimalnej. Jakiekolwiek mieszkanie to 1200 funtów przynajmniej, 150 funtów bilet miesięczny. Opłaty za dom 250 funtów, ubezpiecznie samochodu 100 funtów itp itd. W Polsce jeśli masz jakaś specjalizacje coś umiesz to żyjesz na wyższym poziomie niż tam.

    Ale bono się ubzdurało, że na zachodzie to się żyje świetnie, wielokrotnie porównywałem jak żyją ludzie w Warszawie (Krakowie) i Londynie na podobnych stanowiskach i powiem że w wawie żyją w ładniejszych i większych domach, ładniej wykończonych i ogólnie maja lepszy standard życia. Wyjątkiem są ludzie na minimalnej którzy w UK faktycznie maja lepiej bo na benefitach siedzą.

    I może faktycznie, tam ta sama "Muszynianka" była dla mnie jak na to co oferuje - towarem luksusowym (w Polsce jakieś 1.99 za 1.5L, tam 1.29GBP - ponad 6 zł), to porównując ich poziom życia do mojego, w Polsce, na Polskiej pensji - mnie się żyło i żyje lepiej. Oni latali do Primarku, żeby kupić T-shirt za 1GBP, bo to okazja. Te podkoszulki to jakością dorównują polskim szmateksom. Oni na wynajmowanym, my na swoim. Jak powiedziałem kolesiowi, że nas stać na dom, mieszkanie, samochody, bez kredytów, często w centrach miast to wywalił oczy. A to ja mu zabierałem JEGO pracę do Polski - robiłem dokładnie to co on, ale miałem tu wyższy standard życia, niż on tam. Oczywiście, pewnie nie mogę tak szybko sobie kupić nowego Galaxy S10 czy iPhone X jak on, ale inne, dużo bardziej potrzebne do życia rzeczy mam taniej - jak jedzenie, paliwo, opieka zdrowotna, edukacja. Ja nie mam rachunków za studia na dziesiątki tysięcy, nie mam cyrografów do końca życia i nie wynajmuje jak lump / student z kilkoma obcymi osobami lokum. Żyję robiąc to, co oni. Tylko w Polsce. Tylko wydajniej i lepiej.

    Uważam się za bardzo nowoczesną, progresywną, zlaicyzowaną osobę, ale nie dam sobie wmówić, że jest źle - nie jest. Może być źle, ale na razie jest ok. Będąc w CZ/SK/HU nie czuje, jakobym był biedniejszy od nich - mam to co oni, czasem więcej, czasem mniej. Może faktycznie nie jest tu tak bogato jak w Fr/De/Uk/Nl/Be - ale standard życia jest lepszy i idzie do góry.

    Wystarczy mieć albo dobry fach w ręku, albo żyłkę do biznesu, albo być dobrym specjalistą. Jak się jej nierobem, to wszędzie będzie źle.

  • Strozaninek 16 godz.
    bono napisał/a:

    Masz rację. Jesteś Wielki.

    XD

  • Strozaninek 16 godz.
    bono napisał/a:

    Jeżeli twoim celem jest niszczenie ludzi, to mi ciebie jest bardzo żal,.
    Wyraźnie masz problemy emocjonalne i pewien syndrom.
    Ja tego nie leczę, ale radzę szukaj pomocy już teraz, bo ten stan będzie się nasilał.

    Jak zwykle poza meritum xD

  • Strozaninek 16 godz.
    Strozaninek napisał/a:

    Ja o chlebie, Ty o winie, norma :)

    Meritum dyskusji bylo takie i tu w duzym, telegraficznym skrocie.+ obalenie Twojego klamstwa.

    Nasza zapalona ekonomiczna gwardia, w postaci samonakrecajacego sie trolla opozycji oraz bylego wujta, uzywajac przekazu dnia probowala wmowic, ze Slowacja ma sie lepiej niz Polska. Przedstawione przeze mnie (bucowatego, przezywajacego omnipotencje, autoironicznego, wsioka ze wsi) twarde dane - niezalezne - bo np. EUROSTATU - pokazaly, ze moc nabywcza na Slowacji jest juz nizsza niz w Polsce. Moc nabywcza w danym kraju jest najwazniejsza - nie zagranica, a w danym kraju - bo w tym kraju sie zyje. To czy stac cie na 5 gwiazdek czy na 3 na Cyprze w Ojro to juz temat poboczny. Nominalne przeliczenie waluty nic nie daje.

    "Stara zasada o której dobrze wiesz z ekonomii, bo przecież ją studiowałeś, że dobry pieniądz wypiera zły pieniądz."

    To jest taka juz bzdura, ze pokazuje Twoj idiotym i brak wiedzy w temacie. Nawet nie potrafisz poprawnie zinterpretowac prawa.

    Prawo Kopernika-Greshama -> "Krótko mówiąc, gorszy pieniądz wypiera lepszy"
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Kopernika-Greshama

    Konczymy te dyskusje, bo jestes doszczetnie zniszczony :). Wiece juz nie musze sie z Toba bawic :P :P :P

    "wujta" oczywiscie z doza ironi, zeby nikt mi nie zarzucil ze znowu jak w przypadku gunwoburzy robie byki ortograficzne :P

    Kochani wiecej usmiechu! Opozycja jest tak marna, ze PiS bedzie miec wiekszosc konstytucyjna <lol> ;d

  • Strozaninek 16 godz.
    bono napisał/a:

    Mówimy o dwóch różnych sprawach.
    Siła nabywcza, niezależnie od kursu waluty, jest porównywalna.
    Jeżeli Angol będzie zarabiał w funtach tyle samo co zarabia a ceny pozostaną na tym samym poziomie, to gdy wartość funta zrówna się z wartością PLN, to on w swoim kraju zatrzyma tą samą siłę pieniądza.
    W mojej polemice nie obalam mocy nabywczej pieniądza w jakimkolwiek kraju i ty to wiesz bo nie jesteś osiołkiem, zaplątałeś się w ślepą uliczkę w w niej brniesz bo chcesz postawić na swoim.
    Każdy z nas zamienił by PLN na funta z identycznymi cenami i zarobkami jakie mamy obecnie w naszym kraju.
    To proponowano Grecji ale w drugą stronę, wymianę euro na drahmę z zachowaniem siły nabywczej.
    Żaden Grek w to nie chciał wejść.
    Stara zasada o której dobrze wiesz z ekonomii, bo przecież ją studiowałeś, że dobry pieniądz wypiera zły pieniądz.
    I cała dyskusja do tego się sprowadza a nie do klepania w koło o sile nabywczej.
    Przegrać też trzeba umieć.

    Ja o chlebie, Ty o winie, norma :)

    Meritum dyskusji bylo takie i tu w duzym, telegraficznym skrocie.+ obalenie Twojego klamstwa.

    Nasza zapalona ekonomiczna gwardia, w postaci samonakrecajacego sie trolla opozycji oraz bylego wujta, uzywajac przekazu dnia probowala wmowic, ze Slowacja ma sie lepiej niz Polska. Przedstawione przeze mnie (bucowatego, przezywajacego omnipotencje, autoironicznego, wsioka ze wsi) twarde dane - niezalezne - bo np. EUROSTATU - pokazaly, ze moc nabywcza na Slowacji jest juz nizsza niz w Polsce. Moc nabywcza w danym kraju jest najwazniejsza - nie zagranica, a w danym kraju - bo w tym kraju sie zyje. To czy stac cie na 5 gwiazdek czy na 3 na Cyprze w Ojro to juz temat poboczny. Nominalne przeliczenie waluty nic nie daje.

    "Stara zasada o której dobrze wiesz z ekonomii, bo przecież ją studiowałeś, że dobry pieniądz wypiera zły pieniądz."

    To jest taka juz bzdura, ze pokazuje Twoj idiotym i brak wiedzy w temacie. Nawet nie potrafisz poprawnie zinterpretowac prawa.

    Prawo Kopernika-Greshama -> "Krótko mówiąc, gorszy pieniądz wypiera lepszy"
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Kopernika-Greshama

    Konczymy te dyskusje, bo jestes doszczetnie zniszczony :). Wiece juz nie musze sie z Toba bawic :P :P :P

  • Strozaninek 17 godz.
    bono napisał/a:

    Angole Cię posłuchali i modlą się aby ich funt był z PLN 1 / 1.
    Na sile nabywczej nie stracą, a uchodźcy się nie będą do nich pchać drzwiami i oknami
    a i problem z najazdem byłych demoludów sam się rozwiąże. A pić będą w kraju a nie w barach Europy.

    Jak zwykle jest tak

    Twarde dane ---------------------|
    |
    |
    Bono

    Liczy się siła nabywcza pieniądza w danym kraju. Tak mocno "ogólnie" jak przeliczymy pensje minimalna w UK na złotówki to masz około 6500 złotych.
    Wiesz jaka jest różnica? Ze w UK nie utrzymasz się 'sam' - na wynajętym mieszkaniu. 6500 to starczy Ci na wynajem i opłaty i może na chleb i pasztet do końca miesiąca.

    W Polsce? Sam pomyśl na co by starczyło z 6500 złotych.

    Dlatego porównywanie nominalne zarobków to lipa. Kwoty bez odjęcia podatku, bo nie chce mi się już tego przeliczać, a chodzi mi o sam fakt.

    Pobawilem sie z naszym forumowym Bonusiem i juz musze sie ponownie odlaczyc od tej dyskusji :) Znowu powtarza sie mielenie tego samego i jak Vivaldi ( o zgrozo! ) slusznie napisal, zawsze Twoj komentarz musi byc ostatni :).

  • Strozaninek 19 godz.
    bono napisał/a:

    Bzdury piszesz.
    Liczy się i jedni i drugie.
    Moc nabywcza w plemieniu amazońskim jest wysoka, mają wszystko czego potrzebują.

    Ja kupuję moc nabywczą Japonii, Ciebie zadowala Nigeria.

    Moc nabywcza liczy sie tam, gdzie zyjesz. Moja moc nabywcza jest o 1500% niz w Kenii, i co z tego? I nic, garsc wybranych danych z wczesniej podlinkowanej strony

    -> dla tych co angielskiego nie znaja i nei chce im sie uzyc google translate <--
    Spozywcze Polska Slowacja
    Mleko 1l 2.41 zł 2.98 zł      +23.54 %
    (0.55 €) (0.68 €)
    Bochenek chleba (500g) 2.83 zł 3.73 zł      +31.87 %
    (0.65 €) (0.85 €)
    Jablka (1kg) 2.91 zł 6.38 zł      +119.41 %
    (0.67 €) (1.46 €)
    Banana (1kg) 4.31 zł 6.40 zł      +48.57 %
    (0.99 €) (1.47 €)
    Pomarancze (1kg) 4.63 zł 6.29 zł      +35.81 %
    (1.06 €) (1.44 €)
    Pomidory (1kg) 5.45 zł 8.15 zł      +49.52 %
    (1.25 €) (1.87 €)
    Ziemniaki (1kg) 1.98 zł 3.59 zł      +81.37 %
    (0.45 €) (0.82 €)
    Transport Polska Slowacja
    Bilet miesieczny, normalna cena 94.00 zł 106.94 zł      +13.77 %
    (21.54 €) (24.50 €)
    Benzyna (1 litr) 5.04 zł 5.88 zł      +16.73 %
    (1.15 €) (1.35 €)
    Volkswagen Golf 1.4 90 KW Trendline (Or Equivalent New Car) 70,000.00 zł 65,473.49 zł      -6.47 %
    (16,037.03 €) (15,000.00 €)
    Media - miesiecznie Polska Slowacja
    Podstawowe, prad, ogrzewanie, woda, smieci dla 85m2 mieszkania 650.16 zł 765.72 zł      +17.77 %
    (148.95 €) (175.43 €)
    Internet (60 Mbps albo wiecej) 51.22 zł 68.90 zł      +34.53 %
    (11.73 €) (15.79 €)
    Sport i wypoczynek Polska Slowacja
    Fitness Club 101.50 zł 117.89 zł      +16.15 %
    (23.25 €) (27.01 €)
    Kino, 1 miejsce, premiera 25.00 zł 28.37 zł      +13.49 %
    (5.73 €) (6.50 €)
    Wynajem miesiecznie Polska Slowacja
    Mieszkanie, centrum miasta, 1 pokojowe 1,885.30 zł 2,058.34 zł      +9.18 %
    (431.92 €) (471.57 €)
    Mieszkanie, centrum miasta, 3 pokojowe 3,122.72 zł 3,224.10 zł      +3.25 %
    (715.42 €) (738.64 €)
    Wynagrodzenia Polska Slowacja
    Srednia pensja netto miesiecznie 3,252.01 zł 3,481.86 zł      +7.07 %
    (745.04 €) (797.70 €)

    I coz z tego, ze zarabiaja lepiej, jak placa np.. 34% wiecej za internet, czy 16.8% za paliwo? Po prostu my z nasza gospodarka, mimo "wlasnej" parafrazujac Ciebie smieciowej waluty kupujemy i mamy wiecej niż oni.

    Konkluzja jest taka: oczywiscie, mozesz wciaz pozostawac przy zdaniu, ze oni maja lepiej niz my, po prostu bedziesz miec dyskalkulie. To obecnie bardzo popularne schorzenie. Spoko!

  • Strozaninek 20 godz.

    Liczy się siła nabywcza pieniądza w danym kraju. Dalsze dywagacje sa nieistotne. Jak dla kogos wazniejsza jest moc nabywcza zagranica - powinien sie po prostu przeprowadzic. Pzdr

  • Strozaninek 20 godz.
    bono napisał/a:

    Ma, sam to sobie napisałeś! Przy wjeździe do Serbii możesz hulać, podobnie jak Anglik przy wjeździe do Polski gdyby Anglik miał potencjał Polski, lotniska byłyby puste.

    Stąd Słowak na nartach w Austrii czy Włoszech a nawet na urlopie letnim na Costa Brava
    jest przy Polaku o 28 % bogatszy.
    Nie wierzę, że Anglik, Niemiec, Norweg czy Amerykanin, nie są szczęśliwi wyjeżdżając do Polski i mając taniochę, odwrotnie to nie działa, stąd babcia z Polski pojedzie do tych państw z pełną torbą żywności, albo co pewniejsze tych państw nie zobaczy nigdy.

    Czyli atutem naszego rozwoju jest taniocha dla innych, Słowacy, Słoweńcy mają koszty o 28% wyższe a bezrobocia tam wynosi 4% czyli właściwie go nie ma.

    Atutem naszego rozwoju jest to, ze przez 50 tygodni w roku masz wieksza moc nabywcza niz Slowak. Jezeli dla kogos wyznacznikiem bogactwa kraju, obywatela oraz poziomu zycia, jest to na ile go stac na "wakacjach na riwierze Chorwackiej" to jest zwyklym ekonomicznym cwiercinteligetem, populista i trollem.

    Wakacje to 2 tygodnie w roku, normalne zycie to 50 tygodni. Liczy sie standard zycia tu, gdzie zyjesz, a nie gdzie spedzasz wakacje. To proste.

    2
  • Strozaninek 22 godz.
    bono napisał/a:

    No niestety wpadłeś sam w pułapkę. Stozaninek dał ci porównanie mocy nabywczej i wypadła porównywalnie, z tym że mojej babci na Słowację nie stać a słowacka babcia jeździ do Polski na zakupy i w ten sposób moc nabywcza jej emerytury jest wyższa niż mojej babci i to grubo wyższa, gdy zamieni swoje euro na polskie pln i zrobi zakupy w
    N Targu ma jakieś 28 % w koszyku więcej niż moja babcia za swoją emeryturę.

    I to sama proporcja jest obu babć przy wyjeździe jednej i drugiej nawet do Chorwacji, czy Austrii. Moc nabywcza jej waluty jest 28% wyższa niż babci z walutą polską.

    Jedynym sposobem aby babcie się w sile nabywczej poza swoim krajem zrównały, jest drożyzna w Polsce i podwyżka płac w pln. o te 28%, ale warunek; Kurs pln musi być na poziomie 4.20- 4.30 a dzisiaj już podchodzi pod 4,40. więc w oczach biedniejemy do babci słowackiej.
    Tyle na teraz.

    Co do kierunku który obrała Słowacja w wyborze strategii przemysłowej, nie nasz problem
    i nie ich co się w naszej gospodarce dzieje, więc nie szukał bym oślej ławki dla usprawiedliwienia swojej niedoskonałości.
    Portugalia wybrała drogę narodową a la PiS, a na Hiszpanii wzorował się poprzedni rząd. Oba państwa są teraz w kryzysie, ale potencjał Hiszpanii, nawet per capita jest przed Portugalskim i to z dużym wyprzedzeniem.

    Babcia ma moc nabywcza po przekroczeniu granicy - babcia nie mieszka w Polsce a na Slowacji, wiec de facto liczy sie dla niej moc nabwycza na Slowacji, a nie w Polsce.

    Jako Polak jadac do Serbi mam o ok 45% wyzsza moc nabywcza niz przecietny Serb - jakie to ma znaczenie? Ano, zadne, bo nie mieszkam w Belgradzie, a w Strozy k/Myslenic, Malopolskie, Polska.

    Pzdr.

  • Strozaninek 22 godz.

    Przeciez wiem, ze to jest jakies konto widmo.
    Tak dodatkowo, ponizej link do porownania mocy nabywczej i kosztow zycia pomiedzy Polska a Slovacja - po angielsku, ale latwo zrozumiec

    https://www.numbeo.com/cost-of-living/compare_countries_result.jsp?country1=Poland&country2=Slovakia

    Consumer Prices in Slovakia are 16.24% higher than in Poland
    Consumer Prices Including Rent in Slovakia are 13.26% higher than in Poland
    Rent Prices in Slovakia are 5.08% higher than in Poland
    Restaurant Prices in Slovakia are 8.27% higher than in Poland
    Groceries Prices in Slovakia are 26.47% higher than in Poland
    Local Purchasing Power in Slovakia is 5.47% lower than in Poland

    Tlumacze, zeby bylo szybciej

    Ceny konsumenckie sa wyzsze na Slowacji o 16.24%
    Ceny konsumenckie z wlaczeniem wynajmu sa wyzsze o 13.26 na Slowacji
    Koszty wynajmu, sa wyzsze o 5% na Slowacji
    Ceny w Restauracjach sa wyzsze o 8.27% na Slowacji
    Ceny zywnosci sa wyzsze o 26.47% na Slowacji
    Lokalna Sila Nabywcza jest nizsza o 5.47% na Slowacji

    Dokladnie to samo porownujac Krakow i Bratyslawe

    Consumer Prices in Bratislava are 20.64% higher than in Krakow (Cracow)
    Consumer Prices Including Rent in Bratislava are 21.70% higher than in Krakow (Cracow)
    Rent Prices in Bratislava are 24.38% higher than in Krakow (Cracow)
    Restaurant Prices in Bratislava are 19.72% higher than in Krakow (Cracow)
    Groceries Prices in Bratislava are 27.34% higher than in Krakow (Cracow)
    Local Purchasing Power in Bratislava is 3.80% higher than in Krakow (Cracow)

    Ok to jest drugie co do wielkosci miasto kraju porownane ze stolica, to teraz stolica vs. stolica

    Consumer Prices in Bratislava are 14.02% higher than in Warsaw
    Consumer Prices Including Rent in Bratislava are 9.39% higher than in Warsaw
    Rent Prices in Bratislava are 0.57% lower than in Warsaw
    Restaurant Prices in Bratislava are 7.04% higher than in Warsaw
    Groceries Prices in Bratislava are 21.91% higher than in Warsaw
    Local Purchasing Power in Bratislava is 0.89% lower than in Warsaw

    Ja nadal nie widze tutaj nigdzie przewagi Slowacji - maja na papierze Euro, ale stac ich na mniej niz nas jako mieszkancow Polski i aglomeracji krakowskiej. Z czym do ludzi...

    Vivaldi to wie, czas by reszta sobie uzmyslowila, ze nie liczy sie waluta wyplaty, tylko co za nai mozesz kupic w danym kraju.

    Przyklad?

    Muszynianka w sklepie kosztuje jakies 1.99z; za butelke (Carrefour), ta sama Muszynkanka, w Saintsbury's w UK (rejon Greater London), kosztowala 1,29GBP po obecnym kursie jakies +6 zl. Jesli to nie uzmyslawia komus co to moc nabywcza, to nic nie uzmyslowi.

  • Strozaninek 19 sie

    Nie da się przeliczać nominalnie pensji bez uwzględniania mocy nabywczej. Polska i Słowacja mają podobną ->
    https://www.stat.si/StatWeb/en/News/Index/7483
    dane EUROSTATU.

    https://financialobserver.eu/poland/in-real-terms-poles-earn-more-than-their-neighbors/

    To tyle w temacie.

    Bogactwo bierze się z pracy, a nie z zmiany waluty. Monolityczna gospodarka oznacza kłopoty w czasach kryzysowych - a te nadchodzą cyklicznie, bowiem to zwykła sinusoida

  • Strozaninek 19 sie
    bono napisał/a:

    Co może Słowacja zrobić aby opuścić strefę euro i wrócić do własnej waluty, aby płynniej regulować swoją gospodarkę?
    I czy byłoby to dla nich opłacalne?

    Słowacja powinna zadbać o zbudowanie gospodarki opartej na różnorodnych branżach - dywersyfikacja. Podlinkowany artykuł nie ma związku ze wspólną walutą, a jest raczej próbą uzmysłowienia Tobie i Senece, że używanie Słowacji jako wytrycha-przykładu jest raczej chybione. Oni są jeszcze bardziej uzależnieni od motoryzacji niż 10 lat temu. Szaleństwo.

  • Strozaninek 19 sie

    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,25093289,slowacy-maja-potezny-problem-za-bardzo-zaufali-koncernom-motoryzacyjnym.html#s=BoxOpCzol9

    Po wejściu do UE Słowacja była w stanie przebić każdą ofertę aby przyciągnąć inwestora z branży motoryzacyjnej do siebie. Boleśnie odczuła to między innymi Polska przegrywając wszystko po kolei. Ekonomiści wówczas pukali się w głowę bowiem Słowacy grali w stronę monokultury gospodarczej, której skutki w perspektywie długiej były łatwe do przewidzenia. Mieli rację, drobne zawahania w produkcji oraz sprzedaży aut i gospodarka hamuje. Klasyka analityki ekonomicznej, nic w tym dziwnego.

    PKB Słowacji to około 100 miliardów EUR rocznie. Znaczącą jego cześć stanowi przemysł samochodowy, i w tę monokulturę Słowacy wdali się na własne życzenie, wbrew ostrzeżeniom ich własnych ekonomistów, przebijając wszystkich sąsiadów, w tym Polskę, rozmiarami pomocy publicznej dla inwestorów. Konsekwencja jest taka, że każda recesja uderzy w nich znacznie bardziej niż w kraje opierające swoje PKB na popycie wewnętrznym, bo ten popyt rządy mogą stymulować w ramach polityki antycyklicznej. Zagranicznego popytu na samochody stymulować się nie da.

    W podobną pułapkę wpędzili się Węgrzy, i dziś zmuszeni są iść na pasku zagranicznych koncernów motoryzacyjnych, co było widać choćby po niedawnych regulacjach wprowadzających na żądanie tych koncernów niekorzystne zasady nadgodzin, i co wywołało masowe protesty społeczne.

    Największy paradoks sytuacji jest jednak taki, że Słowacją wyszła z komunizmu z monokultura przemysłu ciężkiego, bo za Czechosłowacji Czesi u siebie lokowali zdywersyfikowany przemysł konsumpcyjny, a tam głownie nieefektywny i nieekologiczny przemysł ciężki pracujący na rzecz wojska,, co po upadku systemu i zamówień wojskowych spowodowało głęboką recesje. 15 lat im zajęło wyjście z tej recesji spowodowanej monokulturą w przemyśle, a kolejne 10 lat budowali następną monokulturę, tym razem w interesie nie radzieckiego wielkiego brata, lecz zagranicznych koncernów motoryzacyjnych, stając się ich zakładnikiem.

    Na Słowacji mógł być jeszcze jeden czynnik - oni byli zafascynowani zachodem, łykali wszystko jak pelikany. W tym momencie odwraca się im w drugą stronę, to jeden z najbardziej eurosceptycznych krajów, bardzo mocno flirtujący z Rosją.

Radni powierzyli dalsze dzieje i losy Miasta i Gminy opiece Matce Boskiej Myślenickiej

Czy radni powierzą losy Miasta i Gminy Matce Boskiej Myślenickiej? Dzisiaj nadzwyczajna sesja

  • Strozaninek 19 sie

    Jak się wszyscy wyprowadzą, to kto będzie finansować Twoje 500+?

    12 1