Technik Informatyk/Dylemat ZS im. Andrzeja Średniawskiego vs ZS im. ks. Józefa Tischnera w Dobczycac

  • 30 lip 2018
    kcroot napisał/a:

    Tylko ZSŁ w Krakowie! :) #absolwent #chwalesię :D

    Skoro jestes absolwentem i #chwaliszsie, to daj znac jak wyglada Twoja obecna kariera. Domyslam sie, ze juz pracujesz w zawodzie i dostales sie na uj/agh/politechnike dziennie badz zaocznie. Roznica jest skonczyc szkole, a dobrze skonczyc szkole. Sam mam sporo znajomych, ktorzy skonczyli szkole byle skonczyc i z takim samym rezultatem teraz wioda zycie. Szkola srednia jest tylko po to, aby nakreslic kierunki informatyki i pokazac, ze mozesz byc sprzetowcem, a moze chcesz byc programista, a moze chcesz byc administratorem, a moze chcialbys zarzadzac siecia ethernet.. Pomimo nawet najlepszej szkoly, to do jakiejkolwiek pracy nie pojdziesz, to zawsze bedzie minimum jeden bardzo istotny program, ktorego nie znasz i bedziesz sie musial nauczyc. Gdybys po technikum mial znac wszystkie popularne i/lub istotne programy/zagadnienia, to nauka nie trwalaby 4 lata tylko 8 lat lub wiecej. Na pewno masz o tyle latwiej, ze czesciej niz w malych szkolach uzywales linuxa i jako jedna z niewielu szkol, uzywales macbooka (na ktorego kolejne pare lat bys musial poswiecic chcac dowiedziec sie ciekawych programow). Jestem ciekawy tego jak sobie radzisz. Ja osobiscie pracuje jako stazysta w firmie i zajmuje sie tematami z zakresu administracji + helpdesk.

    3 3

ZS im A. Średniawskiego (myślenice) co myślice o tej szkole

  • 21 cze 2018

    Jak Panu wygodniej, ja sie zwracam per Pan z szacunku do wieku :D Tez uwazam, ze szkola idzie w dobrym kierunku - teraz ma byc ta pracownia informatyczna wielkosci calego budynku, wiec moze sie cos polepszy. Na pewno wielkim minusem jest "stara gwardia" - niektorzy, a zapewne i wiekszosc nauczycieli uczy tam od ponad 10 lat i nie zamierza tego zmienic. W moim odczuciu Pani B. od informatyki nie ma zielonego pojecia co sie dzieje. Najwiekszym minusem (ale oczywiscie patrzac przyszlosciowo wielka zaleta) jest fakt, ze jezyki sie wciaz rozwijaja i to co nauczyciele umieli 10 lat temu, teraz juz jest nieaktualne. Mam nadzieje, ze Pani Cholewa bedzie na biezaco z trendami i zacznie uczyc mlodziez grida/rwd - to wcale nie jest takie trudne, a przez pracodawcow mocno pozadane. Porownujac moje prace i mojego przyjaciela (ktory jest ode mnie o wiele lepszy i nawet tego nie podwazam) z innymi osobami, ktore takze dopiero co skonczyly szkole, ale cos sie uczyly, to nasze projekty sa lepiej przemyslane od srodka, sa bardziej czytelne, ale za to sa malo przejrzyste wizualnie, bo nie jestesmy grafikami. Inne osoby za to maja naprawde ladnie wygladajace strony, ale co z tego jak zawieraja jedynie html i css i to nawet bez metodologii BEM (ktora mozna w 5 minut zrozumiec), a niektorzy nawet stosuja id.. I teraz jest dylemat - kogo wybierze pracodawca? Kogos, kto sie zna, ale nie jest grafikiem i nie ma zmyslu graficznego, czy kogos kto ma zmysl graficzny, ale nawet js nie uzywa?

    Niech Pan takze pamieta, ze podstawy takze trzeba znac, bo przewaznie o nie sa pytane osoby ubiegajace sie o posade junior. Co z tego, ze ktos nauczy sie typescript i bedzie sobie mogl definiowac typ zmiennej, jesli na spotkaniu dostanie przyklad 2 + 5 + "7" i "2" + 5 + 7 i nie bedzie wiedzial jaki jest wynik, bo nie zna zasad zamiany string na number oraz kiedy zachodzi + jako laczenie, a kiedy + jako dodawanie (przykladowe pytania na rozmowie o prace: https://github.com/h5bp/Front-end-Developer-Interview-Questions/blob/master/Translations/Polish/README.md ).

    Ja sie najpierw chce nauczyc podstaw abym byl w stanie napisac cos w czystym js jesli tego bedzie wymagal pracodawca, a dopiero jak juz sie naucze, to wtedy uderzac w typescript i frameworki.

    2
  • 20 cze 2018
    mknp napisał/a:

    @Aqwe - ile jest łącznie godzin z przedmiotów związanych z wytwarzaniem oprogramowania? Są 3 lata aplikacji internetowych i nie zdążyliście wyjść z lat 90? Joomla to nie tworzenie stron.
    Powinniście faktycznie zacząć od poznania html i css + podstawy JS, po czym szybko przejść do bootstrapa i material design i finalnie zrobić front w Vue JS i Angular.
    Na przedmiocie o backendzie powinniście zrobić podstawy PHP i przejść szybko do Laravela, gdzie powinniście pisać API do frontu o którym pisałem wyżej, a następnie zrobić to samo API w Springu, oczywiście ucząc się na innym przedmiocie Javy.
    Ten plan który podałem wyżej jest do zrealizowania bez problemu w 3 lata, ja prowadzę takie szkolenia i zależnie od umiejętności, zaangażowania i szczegółowego planu kursu (niektórzy nie chcą uczyć się Javy, albo umieją już html lub podstawy PHP) trwa on 6 miesięcy do 1 roku przy 2 godzinach nauki w tygodniu + zadania w domu

    Aby nie sklamac sprawdzilem plan nauczania i nauki HTML + CSS (i jeszcze inne, mniej istotne zagadnienia jak grafika, Baltie, Joomla itp.) jest lacznie 180 godzin w ciagu calych 4 lat. Dokladnie sa to 2 godziny tygodniowo przez 2 i 3 klase oraz 4 godziny tygodniowo przez semestr klasy czwartej - drugi semestr to jedynie przedmioty maturalne.

    Jezeli mowimy o PHP + Javascript (i chyba jeden lub dwa tematy z jQuery oraz pare godzin z CMS), to jest to 210 godzin w ciagu 2 lat. Dokladnie sa to 4 godziny tygodniowo w klasie 3 i 6 godzin tygodniowo w pierwszym semestrze klasy czwartej. Z PHP rowniez byly jakies ciekawsze i trudniejsze projekty (sesje (wypelnienie ankiety) + ciasteczka (zapamietanie wizyty) + kompletna baza danych, projekt grupowy), ale na pewno nie bylo zadnego wstepu do ES6.

    W porownaniu do Pana kursu/kursow/czegokolwiek, to Pan uczy ludzi tylko podstaw i idzie na gleboka wode, a takie osoby pozniej nie znaja elementarnych podstaw. Na pytanie o roznice miedzy == a === zapewne kazdy z Pana uczniow odpowie, ze == nie sprawdza typu, a === sprawdza typ - blad. == pozwala na "coercion" (zamiane typu, aby rownanie bylo prawdziwe), a === juz nie pozwala na "coercion". Oczywiscie, ze takiego przykladu sie ze szkoly nie nauczylem, a w zasadzie to nigdy nie poznalem roznicy, bo to bylo na zasadzie "sprawdzcie sobie", lecz nauczylem sie go samemu. Dla zainteresowanych polecam YDKJS ("You don't know JS", na githubie jest cala ksiazka).

    Niech Pan pamieta, ze oprocz tych przedmiotow, w ciagu 4 lat realizowane sa:
    Systemy operacyjne - 180 godzin,
    Urzadzenia techniki komputerowej - 120 godzin,
    Sieci komputerowe - 120 godzin,
    Systemy baz danych - 90 godzin,
    Diagnostyka i naprawa urzadzen techniki komputerowej - 180 godzin,
    Administracja sieciowymi systemami operacyjnymi - 90 godzin,
    Projektowanie i montażlokalnych sieci komputerowych - 120 godzin,
    Administracja bazami danych - 150 godzin.

    Liczac jeszcze mniej istotne przedmioty jest to dokladnie 1500 godzin nauki w ksztalceniu zawodowym w ciagu 4 lat (plus 240 godzin informatyki).

    Jezeli z kazdego przedmiotu mielibysmy byc na dobrym poziomie, to zapewne wiele osob by nie zdalo - ja osobiscie nie bardzo lubie zarzadzac sieciami, obliczac adresy IP, sieci, hosty itp i nie chcialbym sie musiec uczyc tego na sile na wysokim poziomie. Dzieki takiemu nakierowaniu wiemy jaki przedmiot nam odpowiada i w nim chcemy sie doskonalic. Dla kogos moze to byc serwisowanie sprzetu, dla innego zarzadzanie bazami, dla kogos innego backend, dla mnie front end, dla jeszcze kogos zarzadzanie siecia i tworzenie planow sieci. Szkola ma jedynie zarysowac dane technologie, a nie zrobic z nas MIDa w kazdym z dzialow. Nie neguje Pana kursow/czegokolwiek, bo to jest wlasnie dobre wtedy, gdy czlowiek wie co chce robic. Jezeli ktos nie czuje sie na silach lub go nudzi front end, to nawet po Pana kursie wciaz nie bedzie go rozumial, bo po prostu nie bedzie. Bedzie tylko rozumial to co wykul u Pana.

    5 2
  • 17 cze 2018

    Z racji tego, że jestem absolwentem tej szkoły postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami. Jak większość komentujących uczęszczałem na kierunek technik informatyk. Jeżeli ktoś po skończeniu tej szkoły ma zamiar pracować w zawodzie, to od razu mogę polecić, aby już teraz zaczął być samoukiem. Nie sądzę, że wiedza w tej szkole jest aż tak niska, że należy startować od zera, lecz aby pracować w zawodzie trzeba się bardziej przykładać do samorozwoju. Szkoła ma bardziej za zadanie pokazać podstawy i zachęcić uczniów do samorozwoju - po skończeniu tej szkoły bez samorozwoju na pewno nie znajdziecie pracy jako junior, a na staż również będzie ciężko.

    Teraz już bardziej o szkole:
    To co już masa ludzi wspominała, szkoła jest mała, naprawdę mała. Aby wejść do szatni trzeba się przeciskać przez tłum ludzi, a przebierać buty można jedynie na stojąco (jeśli nie chcemy zginąć). Dodatkowo niektóre sale są czasem zamknięte na czas przerwy, aby jeszcze bardziej potęgować panujący ścisk. Sale same w sobie są ok, nowe krzesła i ławki w każdej sali, wydajne komputery (przewaznie i3 + 4gb ram, windows 7/8.1, komputery są w salach 1, 5, 7, 8 i 9). Wyjątkiem jest sala numer 8 oraz 1, do których to zawsze trafiają stare komputery, które zamiast iść do utylizacji, jeszcze służą uczniom. Na przestrzeni 4 lat w sali 1 komputery są już na akceptowalnym poziomie, czyli 2gb ram i jakieś celerony (niektóre mają Vistę lub Windows 10, to wtedy to nie ma prawa iść). Już się nie rozpisując o sprzęcie, należy zaznaczyć, że w miejscu budynku mieszczącego dwie sale (na zewnątrz) ma powstać nowoczesna pracownia komputerowa. Nie bardzo są mi znane szczegóły, lecz zapewne będzie dużo chętnych do tej szkoły, gdyż tę pracownię mają otwierać już pod koniec tego roku. Jeśli chodzi o parking, to jest optymalny - prawie można się pomieścić. Teraz, kiedy to jest zamknięty dolny parking, miejsca jest mało, a dodatkowo postawiono blaszaki, które mają chyba jedynie za zadanie celowo ograniczać wolną przestrzeń. W szkole i na jej terenie jest wiele kamer, niektóre nawet z głosem, więc dyrektor ma podgląd na wiele miejsc. Ostatnią inwestycją był zakup koszów na śmieci do sal - dzięki temu już nie trzeba specjalnie wychodzić z sali (a właściciwie przedzierać się przez tłum) do najbliższego kosza. Hala jest dosyć duża, jest wiadomo hala, siłownia, piłkarzyki, bilard i widownia. Oczywiście czar prsyka kiedy to trzeba iść do szatni, w której nierzadko trzeba się przebierać w dwie klasy, a szatnia ma wymiary może 5x5 metrów. Przeważnie podczas jednego wf są naraz 2-3 klasy. W szkole "jest" system szczęśliwego numerku, lecz wygląda on tak, że jest aktualizowany raz na miesiąc i nikt nie zwraca na to uwagi. Największym absurdem jest fakt, że pewna klasa miała lekcje programowania w sali bez komputerów, podczas gdy sale z komputerami zajmuje np. reklama, która akurat komputerów nie używa.

    Teraz najlepsze, czyli o nauczycielach:
    Każdy z nauczycieli ma swoją grotę (salę), w której uczą i rzadko przenoszą się do innej sali. Zanim jednak zacznę, chcę powiedzieć parę słów o jednej z sekretarek. Z prostych przyczyn nie napiszę o kogo dokładnie chodzi, lecz każda osoba od razu ją pozna. W porównaniu z gimnazjum, do którego przychodziłem w jakiejś sprawie (np. podbicie legitymacji) i trwało to max 5 minut, tak tutaj takie czynności są bardzo pracochłonne i aby podbić legitymację należy poczekać jeden dzień, a najlepiej to "Zbierzcie z całej klasy, to wtedy podbiję". Z mojego punktu widzenia jest to trywialne aby podbić legitymację i napisać 201x, ale nie byłem sekretarką, więc może stoją za tym bardziej złożone czynności. Tak czy inaczej, są też miłe sekretarki, które służą pomocą.

    Jeżeli zacząc opisywać nauczycieli, to jedynie od Pana dyrektora (obecnego dyrektora, bo w roku szkolnym 2018/2019 będzie ktoś inny). Jest to taki trochę matematyczny świr, oczywiście w dobrym tego znaczeniu pojęciu. Najlepiej nie rzucać się mu w oczy, bo wtedy jesteśmy bardzo często pod tablicą. Dyrektor rzadko pyta na ocenę, ale lubi prosić do tablicy określone osoby. Na pewno ma dobre poczucie humoru, potrafi powiedzieć takiego puncha, który zaboli, ale wypowiedziany w żartach wygląda jak zwykły dow*****. Jeżeli jednak ktoś mu zajdzie za skórę, to potrafi pokazać inne oblicze. Ogólnie do dyrektora nic nie mam, jedynie może jego metody nauczania nie są zbyt skuteczne. Bierze do tablicy przeważnie te same osoby, którym i tak mówi wszystko co mają zrobić, a nierzadko pisze zamiast nich. Ostatnio dyrektor jest bardzo przygnębiony. Ostatnio jak go widziałem był zarośnięty, nawet mój kolega go widział jak (dyrektor) jechał na rowerze w stroju nieformalnym (dyrektor zawsze jest w garniturze, rzadziej w polo lub w swetrze). Nie wiem, czy jest to spowodowane naszym odejściem, czy jest to spowodowane tym, że zrezygnował z funkcji dyrektora, lecz mimo wszystko aż serce się kraje jak się go widzi w takim stanie :(

    O Pani vice nie jestem w stanie dużo powiedzieć, gdyż miałem z Nią lekcje tylko w pierwszej klasie i czasami nas odwiedziała w późniejszych latach. Ogólnie nic do niej nie mam, może jest trochę gorsza jak ma zły dzień, ale w końcu każdy z nas ma gorsze dni.

    Teraz, po opisaniu ważniejszych nauczycieli, czas na nauczycieli zawodowych (informatyk):
    Panią Cholewę, która uczy Witryn i Aplikacji Internetowych (bodajże klasy 2-4) naprawdę lubię i nigdy nie zaszła mi za skórę. Nauczyła nas jak tworzyć strony internetowe (najpierw na tabelkach, następnie na divach), uczyła nas css oraz nieco nakreśliła joomlę oraz php. Jak widać jest to nauczycielka typowo "front end" i właśnie takich rzeczy nas uczyła. Uczyła nas także, aby walidować strony i dała małe porady jak powinna wyglądać strona RWD (responsywna). Niestety to tylko tyle. Teraz, kiedy to już zacząłem być samoukiem żałuję, że w szkole nie poznałem flexboxa, grida, znaczników semantycznych HTML5 oraz frameworka Angular. Może i jest to framework js, ale większość operacji wykonuje jednak w html. Oczywiście również żałuję, że nie poznałem RWD (rozmiary strony poprzez viewport, @media screen), na jakiej zasadzie działa viewport, jak robić animacje (@keyframes), ale dziękuję za jedno - dzięki Pani zainteresowałem się głębiej we front end i właśnie celuję w to, aby pracować jako front end developer. Aby już tak nie oczerniać Pani (choć nie miałem tego na myśli), to mieliśmy tylko parę godzin tygodniowo oraz domyślam się, że szkoła średnia ma za zadanie jedynie pokazać możliwości i kierunki w jakich może iść informatyk, a niekoniecznie uczyć wszystkiego ze wszystkich odłamów.

    Panią od Programowania Aplikacji Internetowych (back end) oceniam pół na pół. Z jednej strony uczyła nas w dobry sposób, tzn. aby wyszukiwać informacji w internecie, lecz z drugiej strony wyglądało to bardziej jako "sami sobie szukajcie i zróbcie". Chyba nie muszę pisać, że nie każdy szukał tych informacji, a wolał np. pograć w jakąś grę. Jej cel był słuszny, lecz jak przychodzimy do szkoły, to oczekujemy, że to ktos nas będzie uczył, a nie my sami mamy się uczyć zamiast nauczyciela. Brakuje mi właśnie tego, aby Pani wyżej wymieniona jakieś ważniejsze tematy sama tłumaczyła tak, aby każdy uczeń wiedział jak to zrobił, a nie skopiował od kogoś na zasadzie, że mi także działa. Oczywiście nie obyło się bez czaso umilaczy (czyli Zelent), a kartkówki lub sprawdziany często miały powtórzone pytania, abyśmy lepiej je zrozumieli. Jeżeli ktoś byłby zainteresowany jakie to były technologie, to PHP + Javascript + mały ułamek jQuery (był chyba tylko jeden przykład jak zmienić kolor tła). Ogólnie zamiary były dobre, ale ja nie poczułem się zachęcony do nauki back endu i dlatego też nie myślę o nim w sposób przyszłościowy.

    Pan Grzegorczyk (pseudonim rudy - to nie ja wymyślałem, przepraszam), nauczyciel Administracji Baz Danych i Systemów Baz Danych pomimo tego, że czasem był nieco wymagający, to ja nawet go lubiłem. W porównaniu do innych nauczycieli, którzy nie kontrolowali czy ktoś gra, ten sprawdzał i wpisywał uwagi (szczególnie za przekleństwa). Mimo tego zawsze dawał nam parę minut wolnych przed końcem lekcji jako czas wolny. Dzięki niemu wiem, aby się skupić na zadaniu, a gdy go skończę będę miał czas dla siebie. Jeżeli chodzi o metody nauczania, to naprawdę moim zdaniem świetne. Na rzutniku lub na tablicy dawał zadanie (oczywiście na wcześniejszych lekcjach już nas uczył jak co należy zrobić) i później sprawdzał naszą wiedzę. Jeżeli chodzi o pytanie ustne, to przeważnie jedna kolejka lub dwie na semestr (uczymy się w dwóch grupach po średnio 15 osób) i nawet prawie nic nie umiejąc można dostać 2 lub 3. Jeżeli chodzi o to czego się uczyliśmy, to był to pakiet XAMPP na localhoscie, mySQL, pokrótce PgAdmin3 (taki słonik), Access (zapytania, makra, kwerendy itp.). Jako jeden z niewielu nauczycieli pozwolił nam uczyć się do egzaminu e14 i nawet nam pomagał.

    Jeżeli chodzi o informatykę, to przestrzegam przed Panią B. Nie jest to tylko moja opinia, lecz wiele osób ją powiela. "Dzięki" niej, z C++ nie jestem w stanie zrobić najprostszego zadania, bo nie potrafiła nam wytłumaczyć jak co zrobić, oraz sama wyglądała na taką, która nie bardzo rozumie, czemu program nie działa (często wołała specjalistów, aby jej pomogli). Nasze prace wyglądały na zasadzie skopiowania z internetu lub od kogoś kto rozumiał C++. Z szukaniem zadań nie było problemu, bo przeważnie było to wszystko z jednej strony. Przez to nie myślę o C++, który to przez wielu jest nazywany wstępem do programowania. Już tak od razu wymieniając wszystkie technologię, które możecie w jakimkolwiek stopniu poznać w tej szkole to: html, css, javascript, php, jQuery, Joomla, Wordpress (CMS), C++, SQL, AutoCad oraz pakiet Office.

    Pan Jasek, nauczyciel UTK i DINUTK oraz PIMLSK (już mi się nie chce skrótów rozwiązywać) jest jednym z lepszych nauczycieli w tej szkole moim zdaniem. Potrafi nawet najbardziej opornym jednostkom wbić coś do głowy przez wyjaśnienie lub ręcznie :D Bardzo ciekawie tłumaczy, bo mówi mądrze, z sensem oraz na konkretny temat. Na pewno na początku może się wydać wymagający i surowy, lecz krótko po tym widać, że jest to równy gość. Na tych przedmiotach uczy jak działa komputer, z czego się składa, jak złożyć, a na PIMLSK mówi o rzeczach związanych z projektowaniem sieci (jest nawet projekt, aby zaprojektować sieć w jakimś budynku). Jestem bardziej skłonny do programowania, dlatego też sieci nie są moim konikiem.

    Pan od SO jest młodym, dobrym nauczycielem, który pamięta czasy jak był w wieku uczniów i przez to daje spore luzy na lekcjach. Czasami sam wspomina czasy jak to on kiedyś grywał ze znajomymi, lecz najważniejsze jest to, że pomimo luzów jest w stanie nas czegoś nauczyć np. na jakiej zasadzie działają wirusy itp. SO jest przez bodajże klasę 1 i 2, więc warto wykorzystać ten czas luzów.

    Pan Jasek od informatyki (jest dwóch Jasków, a nawet jeszcze Pani Jasek, ale jej nie znam) od niedawna tu pracuje, lecz całkiem dobrze naucza. Drukuje na kartkach zadania i każdy coś wykonuje. Czasem jak jest paręnaście punktów pozwala na pracę w grupach. Niektóre tematy są banalne i większość wysyła gotowe prezentacje z internetu, lecz on to rozumie i także uznaje, choć wiadomo na niższy stopień. Ogólnie nie wiem co więcej o nim napisać, nauczyciel jak nauczyciel.

    Pan uczący SK (sieci komputerowe) przesadnie przestrzega tego, czy ktoś nie gra lub nie je przy komputerze. W takiej sytuacji zawsze pada już każdemu znane "REGULAMIN" i należy przepisać cały regulamin. Nużący jest jego głos, gdyż mówi bardzo wolno i każdy ma zamiar zaraz zasnąć. Jeśli chodzi o nauczanie, to tak jak pisałem nie jestem za bardzo za siecią, lecz uczył nas jak liczyć np. czas pobierania oraz robiliśmy prawdziwy projekt w AutoCad prawdziwego domu (okablowanie pionowe i poziome z uwzględnieniem switchów, routerów itp.). Jeżeli ktoś chciałby iść w coś związane z sieciami, to na pewno się czegoś tutaj nauczy,

    Większość nauczycieli uczących ogólnych przedmiotów jest ok i nie ma co narzekać, ale warto paru wspomnieć:

    Sławna Pani G., nauczycielka języka polskiego (i WoK w 1 klasie). Specjalnie kreuje siebie jako osobę wymagająca i sama się do tego przyznaje, lecz poza lekcjami już wcale taka nie jest i można z Nią porozmawiać. Odnoszę wrażenie, że mnie lubiła, dlatego też miałem łatwiej. Jeżeli chodzi o wymagania, to kartkówkę z 15 zadaniami mieliśmy pisać 10 minut, 10 rozległych punktów w zeszycie mieliśmy opisać w 5 minut (oraz oczywiście przeczytać tekst), na jednej lekcji byliśmy w stanie pisać 2-4 strony A5. Dosyć szybko dyktuje i nie bardzo lubi powtarzać, bo "było słuchać". Ktoś może powiedzieć, że punktacja również nie jest fair, ale jest ona bardziej liczona jakby to było na maturze, co pozwala się nam lepiej przygotować do matury. Myślę, że dobrze nas przygotowała do matury, choć w ostatnich miesiącach uczyła nas bardziej do ustnej i to na zasadzie wspólnego uczenia się. Niestety, tak jak Pan dyrektor lubiła się na kogoś uwziąć, lecz w porównaniu do dyrektora często pytała te osoby na oceny. Zadania raz sprawdzała, a raz nie. Przeważnie brała wyrywkowe osoby, zaczynając oczywiście od ulubieńców. Mimo wszystko, moim zdaniem, jeżeli pozna się ją poza lekcją, to nie jest już taka zła, lecz może po prostu miałem takie szczęście i nie byłem na jej czarnej liście.

    Pana Dąbrowskiego, nauczyciela matematyki, z którym niestety miałem przyjemność mieć parę lekcji bardzo dobrze wspominam. Zamiast uczyć trudnych rzeczy, które zrozumieją nieliczni, pokazywał proste i ciekawe przykłady jak rozgryść zadanie, jak dostać minimum 5 punktów na maturze znając tylko pewną zależność. Często też pytał, czy każdemu wyszedł taki wynik, dzięki czemu lepiej komunikował się z klasą.

    Wszystko co napisałem to jedynie subiektywna opinia, z którą nie każdy może się zgodzić. Ktoś może dopisać jeszcze innych nauczycieli, którzy im zaszli za skórę, lecz ja do nich nic nie miałem i uważałem ich za zwyczajnych nauczycieli. Pamiętajcie, że szkoła Was nie nauczy wszystkiego, a jedynie jest to taki "tutorial", który ma za zadanie zachęcić Was do kupienia płatnej wersji. Szkołę informatyczną z Dobczyc jedynie kojarzę z targów, więc nie bardzo jestem w stanie coś o niej powiedzieć, lecz pewnie dużo się nie różni. Jeżeli ktoś chce się nauczyć czegoś konkretnego, to moim zdaniem jedynie Technikum Łączności w Krakowie. Może to nie jest szkoła w sam raz dla mnie (uczniowie, którzy sie przechwalają jacy to nie są dobrzy, chodzenie z zadartym nosem oraz sale, w których nauczyciele mają podgląd na ekrany uczniów), lecz jeżeli ktoś lubi taki klimat lub po prostu chce więcej wynieść ze szkoły, to powinien się tam zapisać. Czy zapisałbym się ponownie do średniawskiego? Nie wiem. Gdybym się cofnął wstecz, to na pewno chciałbym się zacząc samemu szkolić - wtedy byłoby mi łatwiej znaleźć pracę w zawodzie. Do tej szkoły również chodzą osoby, które nic się nie przykładają, przez 4 lata kopiują prace od kolegów, a sami nie są w stanie cokolwiek zrobić i to właśnie takie osoby przeważnie piszą, że po średniawskim to się nie da mieć pracy w zawodzie. Oczywiście, że się da, lecz trzeba chcieć. Mam nadzieję, że komuś pomoże moja opinia podczas wyboru szkoły.

    20 6

Bus Myślenice - Wieliczka

  • 7 paź 2015

    Witam. W sobotę chciałbym się wybrać busem do Wieliczki, lecz nie chce jechać przez Kraków, gdyż mam słabą orientację w terenie i mówiąc szczerze bym wyjechał niewiadomo gdzie. Słyszałem o busie przez Dobczyce. Skąd wyjechać i jaki bus polecacie do Wieliczki z Myślenic?

    6 1