Powodzianin_

Zakaz handlu w niedzielę: Najpierw dla dwóch w miesiącu, następnie dla wszystkich

  • 30.11.2017 - 11:58
    kar9876 napisał/a:
    A ja myślałem że biedronce czy Tesco tak płacą dobrze.

    A tu nic chyba nie mówią o zakazie pracy dla takich firm jak Ty piszesz.
    Koelga chyba nie czyta ze zrozumienieniem, wiec zacytuje

    Dwa, ja patrzę z perspektywy nie "pracownika sklepu, który kasuje towary", a z perspektywy osób, które podejmują decyzje.
    No chyba kelner czy tramwajarz to nie jest gorszy człowiek od kasjera, kasjerki z hipermarketu? Domniemuje, że też mają rodziny i też jest im przykro siedzieć w pracy w niedziele, zamiast składać klocki lego z dziećmi.


    A tak na serio: projekt jest stricte polityczny i ma na celu zmuszanie ludzi do spędzania wolnego czasu tak jak chcą rządzący
    Pracownicy Tesco i Biedronki sa zatrudnieni na UOP czyli obowiazuje ich kodeks pracy

    Pracownikowi wykonującemu pracę w niedzielę pracodawca jest obowiązany zapewnić w zamian inny dzień wolny od pracy w okresie 6 dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli. Jeżeli nie jest możliwe wykorzystanie dnia wolnego od pracy w zamian za pracę w niedzielę w tym terminie - pracownikowi przysługuje dzień wolny od pracy do końca okresu rozliczeniowego.
    Natomiast pracownikowi wykonującemu pracę w święto pracodawca jest obowiązany zapewnić w zamian inny dzień wolny od pracy w ciągu okresu rozliczeniowego. Jeżeli wykorzystanie dnia wolnego w tym terminie nie jest możliwe - pracownikowi przysługuje dodatek do wynagrodzenia w wysokości 100 % za każdą godzinę pracy w święto.
    https://www.mpips.gov.pl/prawo-pracy/ustalanie-i-rozliczanie-czasu-pracy/rozliczanie-czasu-pracy/rozliczanie-pracy-w-niedziele-i-swieta/

    I tyle w temacie.
  • 30.11.2017 - 10:24
    kar9876 napisał/a:
    To powiedz gdzie tak dobrze płacą. Bo napisać można wiele.
    Korporacja w Krakowie, centrum uslug wspolnych z dzialami finansowo-ksiegowymi przyklady firm

    Brown Brothers Harriman - amerykanski bank inwestycyjny - za prace w swieta Polskie jest ekstra dodatek do tego co jest w kodeksie pracy
    Shell, Capgemini, Luxoft, Perkin Elmer, Akamai, Heineken - sa platne nadgodziny, za prace w swieta i w niedziele otrzymuje sie albo dodatkowy dzien lub dodatek wynikajacy z kodekdu pracy
    Motorola Solutions, Nokia-Siemens - rowniez platne nadgodziny


    Praktycznie w kazdej tego typu firmie, sa wyplacane nadgodziny na stanowiskach operacyjnych, chyba ze jest sie w akdrze zarzadzajacej wtedy ma sie albo umowe B2B albo umowe o prace z zadaniowym czasem pracy.
  • 30.11.2017 - 4:39
    idefix napisał/a:
    Widać ze nie masz pojęcia o pracy w niedziele i święta. Twierdzisz że jak 1 dzień wypadnie z obiegu to będą zwolnienia. Człowieku idź chociaż 1 raz do sklepu w Myślenicach przed jakimkolwiek świętem to zobaczysz że ludzie popadają w panikę i kupują jakby miał być koniec świata po czym po wolnym dniu idą i robią to samo a obroty są jeszcze większe. Po za tym jak nie zrobisz zakupów w niedzielę to zrobisz je w inny dzień i też wydasz pieniądze. Nie życzę nikomu aby musiał pracować w niedziele i święta ale czytając niektóre komentarze to pasowało by niektórych wysłać do pracy właśnie w niedzielę w piękną lipcową niedzielę to zobaczył by jak życie wygląda.
    Tak się składa, że mnie się czasem zdarza pracować w niedzielę, bo mam taki a nie inny zawód. Gdy mam zamknięcie roku, albo kwartału rachunkowego, to zdarza mi się siedzieć zarówno w polskie święto państwowe jak i w niedzielę - w tym roku pracowałem np. 6 stycznia, 7 stycznia i 8 stycznia. Za pracę 6 stycznia otrzymałem wynagrodzenie w wysokości 300% stawki godzinowej - przepracowałem wtedy 16 godzin więc jak łatwo sobie policzyć otrzymałem wynagrodzenie za 48h czyli za 6 dni roboczych. A w niedziele pracowałem wtedy 12h i za każdą godzinę otrzymałem 200% stawki godzinowej - to raz.

    Dwa, ja patrzę z perspektywy nie "pracownika sklepu, który kasuje towary", a z perspektywy osób, które podejmują decyzje. Pracownik sklepu ma pracować, o jego losie decyduje jakiś dyrektor, menadżer. Należy sobie uzmysłowić, że nie ma znaczenia czy sieć sklepów jest polska czy zachodnia i tak działa to tak samo. Siedzi sobie grupa ludzi, którzy patrzą na cyfry w arkuszu kalkulacyjnym i widzą:

    - Jasiek, spadły nam przychody!
    - Staszek, to wszystko przez to, że w Polsce wprowadzili zakaz handlu w niedziele, ludzie nie chodzą już tak po galeriach handlowych!
    - Grzesiek - co możemy zrobić, żeby nasz zysk netto był na podobnym poziomie co w zeszłym roku?
    - Staszek - wprowadzamy plan restrukturyzacji, obliczyliśmy że nie potrzebujemy już 7% naszej załogi, wprowadzimy plan zwolnień grupowych, obniżmy koszta pracownicze
    - Jasiek, Grzesiek - fantastycznie, nasz zysk netto wróci do stałego poziomu!

    Tak samo to działało w bankach przy podatku bankowym - koszta były przerzucone na klientów.


    I proszę o mniej emocjonalne wpisy, ja nie twierdzę, że praca w święta jest super, nie twierdzę że pracownicy nie mają rodzin - przeciwnie - zwracam uwagę, że mnóstwo zawodów ma rodziny, które pracują świętami. Nie widzę jedynie powodu dlaczego pracownicy handlu mają być uprzywilejowani - bo to ściema, chodzi tylko o to, żeby Polakom mówić jak mają spędzać wolny czas.

    I nie musisz absolutnie przyjmować mojego punktu widzenia - dzielę się tym co zaobserwowałem pracując w finansach dużych firm. Teraz skończyliśmy wdrażać u siebie plan restrukturyzacji (inna branża), nikt się nie zastanawiał czy trzeba na świecie zwolnić 10 tys. osób. Zrobiliśmy to, żeby mieć ładne wyniki finansowe na giełdę. Francuski, portugalski, niemiecki, brytyjski właściciel sieci będzie miał gdzieś wasze teksty, że są kolejki do kas, że przecież i tak trzeba te zakupy zrobić. W pozostałych dniach obsada na sklepach będzie TAKA SAMA, a niknie obsada niedzielna.


    A przychody ze sprzedaży spadną, bo Polacy wybiorą sąsiadów - to raz, dwa skończą się niedzielne wycieczki do galerii handlowych z wiosek podkrakowskich w których rodziny szły do kina, na lody, na pizze i coś ewentualnie kupiły, dużo osób zrezygnuje z częstych wyjazdów i wydawania na wszelkie dodatkowe rzeczy, które są w galeriach handlowych czy pasażach.



    I w imię czego Państwo mówi, co wolno, a czego nie wolno robić (pracować) w niedziele? Za pracę w niedziele dostaje się albo dodatkowy dzień urlopu (poza 26 dniowym urlopem rocznym), albo wynagrodzenie w wysokości 200% (można więcej, jesli tak rzecze umowa z pracodawcą).

    Ja np. cenie sobie, to że w styczniu pracując 6 stycznia i w niedziele mogę zarobić defacto w dwa dni tyle co w 9 dni. I wolałbym, aby praca w niedziele czy nie była regulowana umowami z pracodawcami. Jak się komuś nie pasuje, że pracuje w święta to jak już ktoś wyżej napisał przy okazji służby mundurowych:

    A spotykałaś (-łeś) się z tą bliską osobą wcześniej niż był policjantem, strażakiem, pielęgniarką czy zanim wybrała profesje? To tak jakbyś miał (-a) pretensje, że tenże ktoś policjant ryzykuje na SŁUŻBIE, strażak może zginąć w wybuchu a pielęgniarka zarazić się AIDS. Takie gadanie bez sensu.
    W pracowników mundurowych proszę wstawić pracowników sklepów. Może warto zmienić branże w której się pracuje?
  • 29.11.2017 - 19:17
    PanPee napisał/a:
    Porównanie pracy policji, lekarza czy strażaka z pracą w handlu to jak dać pijanemu człowiekowi kluczyki do samochodu, bez sensu i głupota.
    Nie no ale w zakazie chyba chodzi o to, by ludzie spędzali czas ze swoimi rodzinami? możesz mi powiedzieć w czym jest gorszy posterunkowy czy pielęgniarka od kasjerki w hipermarkecie? Wyobraź sobie, że ci ludzie też mają rodziny i dzieci.

    maciek90 napisał/a:
    Nie rozumiem dlaczego ktoś porównuję pracę lekarza do pracy w spożywczaku? Serio stawiacie na równi ratowanie życia i kupienie słodyczy w niedzielę? W Austrii z zakazem handlu nie mają problemu. Sklepy są tam czynne do 18 w sobotę, w niedziele zamknięte i ludzie jakoś żyją.
    Nie stawiamy na równi, tylko pokazujemy że jest masa zawodów, które pracują w święta i niedziele i o ich "rodzinach" obecna władza nie myśli, a nawet osoby związane z partią mówią, że praca to służba i nie wolno się starać o godne wynagrodzenie czy wolne niedziele.

    Vivaldi napisał/a:
    A spotykałaś (-łeś) się z tą bliską osobą wcześniej niż był policjantem, strażakiem, pielęgniarką czy zanim wybrała profesje? To tak jakbyś miał (-a) pretensje, że tenże ktoś policjant ryzykuje na SŁUŻBIE, strażak może zginąć w wybuchu a pielęgniarka zarazić się AIDS. Takie gadanie bez sensu. Poznaj za pilota myśliwca i doradź mu "lataj nisko i powoli".

    Mówisz, że zwolnienia? A gdzie Ty żyjesz? Pójdą za wyższą stawkę do pracy od poniedziałku do soboty a znajdź mi dzisiaj dyrektora który ciepłą rączką zwalnia pracownika :-))) ....no chyba, że sam złapie za mopa, siądzie za kasą czy posprząta kibel firmowy skoro całe życie pokazywał palcem.
    Nadeszły czasy gdzie faktycznie trzeba mieć wiedzę, szacunek do drugiej osoby i umieć prawdziwie zarządzać....zwłaszcza kapitałem ludzkim, później intelektem i później sferą ekonomiczną.....spora część pseudo dyrektorów niestety nie umie się przestawić i zaakceptować zmian zaczynając od siebie. Gro`s niestety pozostanie jednopalczastych. Przychodzi czas na dyrektorów, prezesów w stylu "pokaż mi jak a to wykonam", tylko znajdź mi takich :-)))
    Personalnie nie znam żadnego dyrektora finansowego sieci marketów w Polsce, natomiast biorę udział w procesach planowania i analizy finansowej w dużej firmie i wiem jak działa dyrektor finansowy. "Spadają nam przychody? Obetnijmy koszty".

    Nie trzeba wielkiego filozofa, że usuwa się sklepom dni w których mają obrót i raczej ten obrót nie będzie bilansowany innymi dniami. Tak po prostu. Można to sobie prześledzić na podstawie innych krajów. I nikt wam w Biedronce nie doda dodatkowej osoby na kasie w tygodniu, będziemy sobie wszyscy stać w dłuższych kolejkach. Z resztą tu nie ma co filozofować: można wrócić do tematu gdy ludzie naocznie zobaczą skutki. Mam tylko nadzieje, że pracownicy handlu jak zaczną tracić pracę to pierwsze swoje zażalenia wystosują do Solidarności.


    I nie dyskutujmy proszę czy pielęgniarka, lekarz, policjant, strażak mają wam służyć i są "dobrami wyzszego rzędu", bo skoro tak was to kole to wypisuje wam zawody, które pracują w niedziele.

    - kelner
    - kucharz
    - manager hotelu
    - sprzątaczka w hotelu
    - ratownik na basenie
    - obsługa kin (sprzedający, sprzatający, ochrona)
    - ochrona budynków, mienia, instytucji
    - radiowcy
    - dziennikarze
    - specjaliści od dźwięku i wideo w telewizji
    - kierowcy zawodowi (np. MPK)
    - kolejarze, tramwajarze
    - piloci
    - obsługa elektrowni, wodociągów, kanalizacji
    - obsługa elektrociepłowni
    - zimą obsługa dróg (odśnieżanie)
    - niektórzy budowlańcy na budowach
    - przewodnik turystyczny
    - rolnik jak ma np. żniwa
    - obsługa stacji benzynowych

    Generalnie jest spora grupa ludzi, która pracuje w niedziele, Jeśli pracownicy handlu mają mieć wolne, to uważam że wyżej wymienione grupy społeczne (z wyłączeniem służby zdrowia i mundurówki - niech wam będzie) też powinny mieć wolne.

    No chyba kelner czy tramwajarz to nie jest gorszy człowiek od kasjera, kasjerki z hipermarketu? Domniemuje, że też mają rodziny i też jest im przykro siedzieć w pracy w niedziele, zamiast składać klocki lego z dziećmi.


    A tak na serio: projekt jest stricte polityczny i ma na celu zmuszanie ludzi do spędzania wolnego czasu tak jak chcą rządzący. Bywam ostatnio bardzo często blisko czeskiej granicy. Sklepikarze w Ostrawie, Czeskim Cieszynie czy Boguminie już zacierają ręce, że w niedziele przyjadą Polacy wydawać kasę, zamiast wydawać w Bielsku, Gliwicach, Rybniku czy Wodzisławiu. Domniemuje, że to samo jest przy Polsko-Słowackiej stronie.
    A swój wniosek wysuwam po tym ile jest osób w czeskich centrach handlowych gdy w Polsce jest święto takie jak 15 sierpnia, czy Boże Ciało.
    To wszystko co na ten temat mam do powiedzenia, oczywiście każdy się może zgadzać/nie zgadzać. Chętnie wrócę do tematu za jakiś czas.
  • 29.11.2017 - 9:57
    sh_ma napisał/a:
    To po pierwsze i bezpośredni nie sprawa Boga i wiary, ale rodziny. Tego, aby rodziców nie zmuszać zbyt pochopnie do pracy w niedzielę. Sklepy z dewocjonaliami też zwykle powinny być zamknięte w niedzielę i mało kto z was pewnie zauważył iż jeden z takich sklepów w Myślenicach został zamknięty w niedziele już kilka lat temu.

    Pośrednio to też sprawa wiary i kościoła, bo one tylko wówczas będą mocne w Polsce i Europie, gdy będą mocne więzi rodzinne.

    To nie przypadek, że ponad 100 lat temu życie w Łodzi było tak zorganizowane, że matki nie miały czasu na wspólne spędzanie czasu z dziećmi także w niedzielę, a w 21 wieku to tam zaistniał pavulon i dopalacze. To wszystko jest powiązane ze sobą

    Na zachodzie jakoś ludzie żyją bez tylu sklepów otwartych w niedzielę co u nas.

    Polak zdolny jest. Znajdzie sposób na obejście przepisów. Niezłą furtką mogą być sklepy internetowe, które będą funkcjonować w niedzielę
    Bardzo prosze my policjant, strazak, lekarz i pielegniarka tez mieli wolne w niedziele czy swieta.
    Chcialbym, aby bliska mi osoba byla w domu na wigilie, a nie musiala pracowac. Niestety nie moge. Dlatego te przepisy to dyskryminacja i tyle. Z reszta spowoduja one zwolnienia, bo wypada 1 dzien z obrotu w handlu dla sieci, a peirwsze co zrobia dyrektorzy finansowi to beda ograniczac koszta.
    Mozecie nawet zrobic zrzut ekranu mojej wypowiedzi i za jakis czas mnie zawolac i czy mialem racje czy nie.

Rankingi laptopów - czy warto im wierzyć?

  • 27.11.2017 - 13:54
    No popatrz popatrz... dwa posty w tym dwa reklamujace, zajebisty jestes ;d
  • 02.11.2017 - 12:05
    ale spamujesz...

Euro za i przeciw

  • 08.11.2017 - 21:38
    Trzech ekonomistów jest za, kilkuset przeciw w tym kilka ogólnie przyjętych prawd z makroekonomii. Wiesz jak to się nazywa? Gdy polityka wchodzi w chłodne kalkulacje i nagina ekonomię do swoich partykularnych interesów.

    Ja osobiście chciałbym abyśmy w euro zarabiali tyle ci Słowacy i aby ceny u nas skoczyły do ich cen. W przeliczeniu na euro, Słowacy awansowali o 25% w stosunku do nas, a ceny nie poszły o 25%, bo w strefie przygranicznej, Polakom dalej się opłaca tam jeździć, a przynajmniej nie przepłacają.
    Czy możesz podać na jakiej podstawie to wyliczyłeś (bo wyliczyłeś prawda)? Czy tak po prostu rzucasz tekstami bez pokrycia?

    https://pl.tradingeconomics.com/poland/gdp-per-capita-ppp

    https://pl.tradingeconomics.com/slovakia/gdp-per-capita-ppp

    Weźmy rok 2009, wprowadzenie EUR na Słowację.

    Polska 20952
    Słowacja 23973

    roz pozniej Polska 217xx Słowacja 25129. No jak nic nie wychodzi mi, że Słowacji stali się o 25% bogatsi z dnia na dzień tylko dlatego, że zmienili walutę, to tak nie działa. A ich tabuny w Zakopanem i Nowym targu na zakupach raczej przeczą tej kwestii.

    I teraz gdyby podwyżka cen u nas została zrewaloryzowana odpowiednią pensją (emeryturą) w euro tak jak na Słowacji, awansowali byśmy do grupy zarobkowej i kosztowej Portugalii, Grecji, Hiszpanii a więc jadąc tam nie dziadowali byśmy.
    Bzdury.
    Grecja ma niższe PKB w sile nabywczej niż my:
    https://pl.tradingeconomics.com/greece/gdp-per-capita-ppp
    Portugalia również
    https://pl.tradingeconomics.com/portugal/gdp-per-capita

    Obecnie w kraju wydajemy mało w UE od nas tańsza jest tylko Bułgaria, ale za to poza krajem, z naszą walutą, jesteśmy też tylko minimalne lepsi od Bułgarów.
    Źródło rewelacji, albo to twoje subiektywne odczucia. ja nie narzekam na pensję, stać mnie na podróże zagraniczne i wygodne życie. Może zmień pracę na dobrze płatną? Inaczej w Polsce żyje finansista i IT niż kasjerka z Biedronki?

    Zgadzam się na zarobki Greckie czy Hiszpańskie w Polsce i na ich ceny w naszych sklepach.
    Będziemy za część towarów płacić więcej ale część produktów np. samochody, paliwa, energia, komputery, telefony, kosmetyki AGD będą dla nas tańsze.
    Tak się składa, że np. iPhone X jest droższy w Niemczech niż u nas, tak samo we Włoszech :-). Poziom cen towarów jest uzależniony bardziej od stawek VAT. Jeśli od cenny 999$ w Europie musisz zapłacić 20, 23, 25, 27 % to oczywistym jest, że ceny będą różne. Waluta nie ma tu nic do rzeczy.


    Słowenia przeszarżowała z wartością zamiany swojej waluty na euro. Mieli kłopoty, ale przeciętny Słoweniec, tak jak Grek zaciera dłonie do których dostaje od 2013 roku 1000 euro co miesiąc i inwestuje w Chorwacji na wybrzeżu w nieruchomości na które Chorwata (który ma minimalnie wyższe zarobki niż Polak) nie stać.
    Słowenia jest chybionym argumentem
    https://countryeconomy.com/national-debt/slovenia

    Styczen 2007 Słowenia przyjmuje Euro. Na koniec roku 2006 dług publiczny Słoweni wynosił 26% PKB
    Grudzien 2016 Słowenia ma prawie 80% długu publicznego, niski wzrost PKB
    https://www.google.pl/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_&met_y=ny_gdp_mktp_cd&idim=country:SVN:HRV:SVK&hl=pl&dl=pl

    Tak naprawdę wartość PKB Słowenii w 2015 roku była na poziomie sprzed przyjęcia Euro. Wow, ależ ta waluta jest zajebista!


    Zgadzam się również na pozostanie przy narodowej walucie, ale z kursem powiązanym z EURO, czyli przeliczamy EURO po 3.50 i od jutra ten kurs jest sztywny. Tak miały kraje UE przed wydrukowaniem EURO.
    Jest to dobry sposób, ale tracimy wtedy możliwość płynnej polityki monetarnej i narażamy się na ryzyko spekulacji celem zabrania nam naszych rezerw walutowych.

    I teraz niezależnie jakich głupstw narobi jedna czy druga partia, rozdając pieniądze gdzie się da, to rząd tej partii będzie musiał się gimnastykować ze stałym kursem PLN a nie przerzuci tego obciążenia na obywateli. I za euro nie będziemy w kryzysie płacić
    6 pln.
    To jest /cecha/ płynnego kursu walutowego. Wynika ona z modelu Mundella Fleminga, widzę że nie chciało ci się poszukać

    http://coin.wne.uw.edu.pl/lgoczek/pdf/lgoczek_mgo_w08.pdf

    Ratuje to gospodarkę przed recesją. Gdyby nie działanie rządu PO (mądre!) w 2008-9 na deprecjacje złotówki, pKB spadłoby o jakieś 5% i byłyby spore zwolenienia, bo eksporterzy by upadli. Tak. Pamiętam to, bo dostaem komputer za 3500 zł, który dwa tygodnie pozniej kosztował 4300 zł, bo tak zmienił się kurs złotówki, ale z perspektywy czasu była to jedyna rozsądna decyzja, żeby uratować stanowiska ludzi za cenę inflacji oraz faktu, że dobra importowane stały się droższe.



    Nie wiem czy mam sens dalej rozmawiać z Tobą w tym temacie, jak zwykle piszesz rzeczy odrealnione i jak typowy "chómanista" opierasz się na uczuciach, nie faktach. Do swoich wypowiedzi nie dajesz odnośników, więc to tzw. dowód anegdotyczny - nie da się go zweryfikować.
    Szczerze mówiąc nie bawi mnie takie przekomarzanie się z forumowiczem, który wie lepiej, że EURO to panaceum na nieodpowiedzialną władzę i że jakby miał EURO to byłoby mu lepiej - chcesz w to wierzyć, to wierz. Narzędzia do zweryfikowania twojej wiary ci właśnie podałem.



    Ponadto pocieszę Cię - to tylko rozważania teoretyczne, nikt tej waluty u nas w najbliższym 10 ciu nie wprowadzi. Może za 10 lat, Polska będzie na tyle rozwiniętą gospodarką, że przyjęcie EURO zacznie jej się opłacać. Ja sukcesu Słowenii (zadłużenie, pełzający PKB), Słowacji (dług, monolityczna struktura PKB, wzrost cen), Krajów Bałtyckich (Łotwa jest poniżej PKB sprzed przyjęcia, Litwini przyjeżdzają do Polski) nie widzę.Grecja nie mogła zbankrutować i jest w agonii. Jedynym krajem który ma się super jest Estonia, ale tam zadłużenie publiczne jest poniżej 10%, gospodarka jest mała (liczba mieszkanćów taka jak 1/2 woj. Małopolskiego) i nastawiona na usługi (kraj prawie w ogóle nie ma przemysłu).

    Szwedzi - mają SEK, poziom życia wyższy niż w strefie Euro. Duńczycy, mają DKK powiązane w fluktuacji 2.25% z EUR, Norwegia ma NOK - najwyższe po Luksemburgu pKB Per capita na osobę w Europie. Islandia - ISK, kontrola przepływu kapitału - wysoki poziom życia.

    Tak, własna waluta jest strasznym atrybutem, bieda piszczy, demokracja upada, KOD demonstruje.


    Na tym kończę rozważania i robię "przestań subskrybować temat". Zostawiam Ciebie Bono, Twoje estymacje z sobą samym. Nie lubie dyskusji opartej na pierdołach zamiast na faktach.
  • 08.11.2017 - 10:31
    Nie mozna w ten sposob dokonywac przeliczenia, bo caly czas liczy sie to ile za dana pensje mozesz kupic. Jesli ja zarabiam zalozmy 4000 zl netto jako ksiegowy, a w norwegii moglbym zarobic 30 000zl to nie oznacza od razu ze tam bylbym 7.5raza bogatszy. Licza sie ceny i koszta funkcjonowania w danym panstwie.

    Slowacja zawsze byla w partycecie sily nabywczej bogatsza od Polski

    https://pl.tradingeconomics.com/poland/gdp-per-capita-ppp

    https://pl.tradingeconomics.com/slovakia/gdp-per-capita-ppp


    Ty masz podejscie ze Polska to kraj nieodpowiedzialny i chcesz oddac w zasadzie ostatnia w pelni suwerenna czesc naszej ekonomii pod jurysdykcje innych krajow - z punktu widzenia interesu narodowego jak i faktow ekonomicznych - jest to szkodliwe i nieoplacalne.

    http://bruegel.org/2015/01/the-convergence-dream-25-years-on/

    http://bruegel.org/wp-content/uploads/imported/articles/RTEmagicC_Convergence_dream_1.jpg.jpg



    http://i.imgur.com/DlCdl5g.png

    To tyle z ekonomicznych przeslanek, dalsze rozwazania beda sie opeirac jedynie na wlasnych przekonaniach politycznych.

    Jednym z pytan na obronie pracy magisterskiej jakie mialem bylo "czy oplaca nam sie przyjac EUR", co ciekawe promotro byl zwiazany z PiS a recenzent z PO i oczekiwali odpowiedzi "NIE POLITYCZNEJ" a "Ekonomicznej", odpowiedzialem tak jak powyzej. Z punktu widzenia ekonomii - EURO jest dla nas szkodliwe na tym etapie rozwoju gospodarki.
  • 08.11.2017 - 5:03
    Mając obecnie walutę EUR zamiast PLN żyłbyś w kraju, który nie miałby narzędzi polityki monetarnej (tzw. paradoks niemożliwej trójcy), realnie byś w dlugim okresie na tym tracił niż zyskiwał.
    https://www.youtube.com/watch?v=3ZotpeyZUbo
  • 07.11.2017 - 12:01
    Z punktu widzenia modelu gospdoarki otwarter Mundella-Fleminga, ekonomi neoklasycznej, teorii jednolitych obszarow walutowych i cykli koniunkturalnych Polska na ten moment nie powinna dolaczac do strefy euro. Jesli:

    - cykle koniunkturalne Polski beda zbiezne z wiodacymi gospodarkami strefy Euro (Nimecy, Francja)
    - ograniczone bedzie zadluzenie publiczne
    - stopy procentowe Polskie beda zblizone do stop EBC
    - beda istniec fiskalne narzedzia przeciwdzialania szokom-popytowo podazowym (a nie istnieja w naszym kraju)


    wtedy mozemy przyjac Euro. Inaczej Euro wyrzadzi nam krzywde.

Postawcie się prywatnym przewoźnikom !

  • 22.10.2017 - 13:39
    Ja korzystam z polaczen typu Mszana, Rabka, Jablonka bo startuja bezposrednio z dworca MDA, a nie jakis placow czy parkingow pod estakada. Cenowo wychodzi to czesto albo tak samo, albo nawet taniej niz Myslenniccy kierowcy. Jeszcze nigdy nie zaplacilem wiecej za przejazd tymi przewoznikami.

    Nie jezdze z Myslenickimi od czasu pewnego "Tadzia" ktory palil papirosy wewnatrz samochodu w trakcie jazdy, oraz za to, ze ktoras z kolei firma zatrudnia tego siwego dziadka, ktory tak jak napisales nie powinien nigdy wozic ludzi, nawet do przewozenia ziemniakow sie nie nadaje.
  • 21.10.2017 - 23:26
    Popieram, choćby za to ze zatrudniają cały czas tego starego i siwego chama, który atakuje każdego.

    Polecam tez korzystać z połączeń Kraków Mszana Dolna/Jordanow/Rabka/Jabłonka -jakość dużo lepsza, ceny nawet tańsze.

Netflix

  • 21.10.2017 - 7:16
    Czyli oni maja problem i wrzucają ci IP które wskazuje ze jesteś z US dlatego dostajesz takie treści (problem dostawcy netu). Naprawili ci to chociaż?

Myszy w domu

  • 17.10.2017 - 17:03
    Widze ze skasowano moj komentarz punktujacy dwoch uzytkownikow ktorzy tworzyli reklame szeptana, moze by tak moderacja przestala kasowac posty i zainwestowala w bardziej przemyslane srodki monetaryzacji serwisu?

Telefon

  • 11.10.2017 - 10:35
    No to jako osoba ktora ma iPhone ci powiem, ze jesli teelfon ma blokade iCloud (czyli nie da sie do niego zalogowac, bo po resecie urzadzenia, nie mozesz sie zalgoowac na Apple ID podane przy aktywacji urzadzenia) to nie da sie go odblokowac.


    Niestety nie ma żadnej możliwości, aby obejść to zabezpieczenie. Byłby to wielki błąd systemowy, jeżeli komukolwiek udałoby się obejsć nowe zabezpieczenie wdrożone przez Apple. Nawet gdyby komuś udało się to zrobić Apple po chwili załatałoby problem. Co więcej nie należy spodziewać się, że developerzy odpowiedzialni za jailbreak, by to zrobili. Kłóciłoby się to z całym przedsięwzięciem jakim jest jailbreak. Należy też pamiętać, aby nie dać się nabrać na strony, które rzekomo mają usługę obejścia blokady.

    http://onetech.pl/czy-mozna-obejsc-blokade-aktywacyjna-icloud/

    temat zamkniety. Telefon z blokada iCloud to na 99% telefon KRADZIONY

Czy w Krakowie warto kupić mieszkanie na wynajem

  • 04.10.2017 - 20:02
    Znowu reklama szeptana - nowe konto i juz reklama, na pewno nie działbym mieszkania od dewelopera Super Krak, bo nie lubie rejklamy szeptanej. A osiedle Bocianie Gniazdo i" apartamenty" sa bez sensu
  • 26.09.2017 - 20:33
    Widzę, że redakcja skasowała mój post.
    Słaba reklama, za której słabo wam płacą.
    Jakbyście mieli godność i honor, to byście wymyślili lepszy sposób na zbieranie kasy niż spam na forum.

    Jeśli skasujecie mój komentarz. Wrzucę go ponownie - robię też print screen i pierwsze co zrobię, to polecę na wykop.pl poinformować internet o waszym januszostwie.

Gdzie tanio naprawić telefon?

  • 03.10.2017 - 5:10
    Kompleksy? To nie kupuj telefonu za 4k
  • 02.10.2017 - 8:32
    Nie chodze do takich serwisow, iUrzadzenia mam kupione w Cortland lub iSpot i tam chodze. Na iPad i MacBook Pro mam Apple Care i do 3 lat mam serwis Apple (swiadczony przez Cortland) a na iPhone mam jeszcze 6 miesiecy rekojmi swiadczonej przez iSpot.

    Wole to niz Januszy biznesu. Jak mnie stac na urzadzenie za +4000 zl to nie bede sie bawic w chinskie zamienniki dla cebularzy.
  • 25.09.2017 - 6:21
    Ktory w hurcie jest za 40 zl. Troche to przypomina ekrany do Samsunga Avilla, sprzedawane za 9 zl w hurcie, a wymieniane za 50 zl.
  • 24.09.2017 - 8:07
    Bartol26 napisał/a:
    Mi znajomy dał namiar do Krakowa co naprawiają tel i musze przyznać ze ceny mają naprawde niskie. Wymieniali mi wyświetlacz w iphone6 i cena 200zł z robotą. Gość na biuro przy rondzie matczecznego. Jak coś to mogę podać nr tel do niego.
    To ci wymienili na podróbkę :-)

Wolne niedziele dla wybranych...

  • 01.10.2017 - 16:15
    W działaniach PiS nie ma przecież logiki, za dobrze było w gospodarce trzeba to zepsuć.
    Sam znam osoby, które z przyjemnością pracują w niedziele, ponieważ mogą wtedy wyrobić plan sprzedażowy i dostają za to ekstra premie.

    Ja również zmuszony jestem z racji zawodu pracować w polskie święta które wypadają na początku miesiąca (6 stycznia, 1 maja, 3 maja, 1 listopada, 11 listopada) dla mnie PiS nie tworzy ustawy. Już pominę fakt, że ja tego bym nie chciał, bo za każdą godzinę przepracowaną w te dni, mam płacone 300%.

    Zamysł jest fajny - spędzajmy więcej czasu z rodzinami i dziećmi, tylko że jest MASA zawodów, którzy na specjalną ustawę liczyć nie mogą: służba zdrowia, służby mundurowe, dziennikarze, radiowcy, zakłady pracujące w trybie 3 zmian, koksownie, kopalnie, huty.

    Pieca w koksowni czy w hucie nie da się zgasić, bo to dla niego oznacza zepsucie - więc ludzie ich doglądają i praca wre. A elektrownie? A wodociągi, gazociągi, transport publiczny?


    Demagodzy z lewackiej solidarności chyba nie byliby szczęśliwi, gdyby nie było prądu, nie można było podjechać sobie autobusem do kościółka i nie było ulubionego dziennika telewizyjnego i audycji rozmodlonej w telewizji i radiu...

SKLEPY w Myślenicach: opinie gdzie i co kupić?

  • 27.09.2017 - 12:51
    wiewióreczkaa napisał/a:
    Szukałaś przez internet? Znalazłam Ci kilka sklepów internetowych, gdzie znajdziesz fajne ciuchy http://baan.pl/butiki-z-sukienkami-online-urzekna-i-doradza/ > Są różne rozmiary, wzory. Ja biorę zawsze le luźne i wzorzyste. Heh a wypłata szybko się kończy, ale co tam trzeba mieć coś fajnego.
    Ale spam, hurtowy...

Ulewne deszcze potrwają kilka dni. Poziom rzek może niebezpiecznie wzrosnąć [WIDEO]

  • 22.09.2017 - 18:56
    Raba nie będzie spora, bo w ciągu ostatnich 40 lat wycięto dużo lasów w Beskidach i gorcach, oraz liczba ludności doliny wzrosła około dwukrotnie. Już ci to tłumaczyłem, tylko skasowałeś swój post. Raba nie może być pogłębiona od Mszany dolnej do mostu w górnej Stróży bo jest to obszar natura 2000.

    Ostrzeżenia są tez po to, żeby ludzi ostrzegać. Lepiej zapobiegać, niż wizytować Pcimie i Lanckorony jak Tusk w 2010
  • 21.09.2017 - 21:10
    http://pogodynka.pl/http/assets/products/main_page_maps/day_v2_radarmode_0000-00-00d.jpg#0.23294954043830607

    Największe opady dopiero przed nami. Żeby nie było jak w seksie, że chwila przerwy i konar nadal staje :)
  • 21.09.2017 - 20:31
    ECMWF prognozuje w Gorcach opady powyżej 125 litrów na metr kwadratowy, to ponad 150% miesięcznej normy w krótkim czasie. Ta woda spłynie w większości do Raby.

    https://meteomodel.pl/BLOG/wp-content/uploads/2017/09/de_model-de-310-1_modez_2017091900_240_659_157.png

    BTW: Wszystkie znaki na niebie i w atmosferze wskazują, że na początku października będziemy mieć kolejne obfite opady, ponieważ do Europy zawędruje najpierw reszta huraganu Jose, jako niż atlantycki, a za nim nadejdzie reszta huraganu "Maria".
    Józef i Maria przyniosą więc kolejne opady w pierwszym tygodniu października.
  • 21.09.2017 - 19:58
    Kolumna RRR, jak najedziesz kursorem to pisze "suma deszczu za ostatnie 3 godziny" Model się przelicza sam kilka razy dziennie. Po najechaniu na jakąkolwiek wartość liczbową, np. na temperature i po kliknięciu wyświetli się mapa Polski np. taka
    https://meteomodel.pl/gfs-para/APCP/APCP_03.png

    Czas jest podawany jako UTC, czyli do ostatniego weekendu października dodajemy do niego 2 godziny. Np. 17 UTC to 19 polskiego czasu (Central European Summer Time), potem dodajemy do niego 1 godzine (Central European Time).
  • 21.09.2017 - 19:18
    PanPee napisał/a:
    Już nie panikujcie, nie róbcie chaosu i końca świata. Żeby było tak jak w 2010 roku to musiałoby padać przez kolejny cały tydzień. Raba idzie średnia... normalna nie duża nie mała nic co mogłoby przerażać.
    Nie raz padało i nie raz raba była taka jak teraz. Jutro już ma padać sporadycznie a od niedzieli wypogodzenie. Dajcie spokój.
    "Wypowiem się, coś tam wiem, coś tam nie wiem"

    -> Jutro ma owszem, padać mniej, jednakże na sobotę przewidywane są duże opady.
    https://meteomodel.pl/tabele-gfs/
    Wybierz sobie tam Myślenice i zobacz sam. To model GFS, jeden z najlepszych modeli meteorologicznych. W 2010 przewidział na kilka dni wystąpienie dużych opadów w zlewni Wisły.

    -> zlewnia Raby ma mniejsze możliwości przyjmowania wody niż w 2010, ponieważ od tamtego czasu nikt nie pokusił się o pogłębienie koryta. W zasadzie nie można tego zrobić od Mszany Dolnej do niebieskiego mostu w górnej Stróży, bo cały ten obszar to natura 2000.

    -> Z tego co widzę na wodowskazie najbliższym Myślenicom, przekroczony jest o 25 cm stan ostrzegawczy, a w tą noc ma padać, bardzo intensywnie. Równie dobrze, możemy się obudzić ze stanem alarmowym, szczególnie że modele przewidują największy opad w Gorcach, które w znacznej cześci są odwadniane do Raby (rzeka Mszanka)

    http://monitor.pogodynka.pl/#station/hydro/149190310

    Istotnie może nie będzie armagedonu z 2010 czy 2014, ale może postraszyć. Zdecydowanie wole, jak władza ostrzega, niż jak w 2010 za czasów platformy, rozkłada ręce i tylko "hobbyści" na dwa tygodnie przed 16-18 maja, wiedzieli, że wtedy prawdopodobnie będzie powódź.

Sesja ślubna w Bielsku-Białej - gdzie?

  • 20.09.2017 - 13:39
    Bo mieszkańcy powiatu myślenickiego na pewno jeżdżą sobie robić sesje ślubne sto kilometrów dalej...

    facet, ogarnij się.
Pokaż więcej komentarzy