ZdolnaZDolnego

Czy można żyć blisko Boga i daleko od kościoła ?

  • Wczoraj 14:51
    bono napisał/a:
    Co znaczy wykorzystywali siostry zakonne? Roboli to zgodnie z naturą,
    Chyba ze siostry były gwałcone, jeżeli robili to za przyzwoleniem to był religijny swingers klub.
    To nie było wbrew naturze a wbrew celibatowi kościoła.
    Lepsze to niż molestowanie chłopców na parafiach czyli wykorzystywanie dzieci.
    Przeważnie tym którzy jakoś nie chcą potępić praktyk używania dzieci jak lalek z seks stopu, przeszkadzają homo, którzy rodzą się z wadą genetyczna jak głuchoniemi czy niewidomi, pragną żyć w zgodzie ze swoimi odpowiednikami, nie gwałcą, nie wykorzystują, nie krzywdzą. Ale taki ortodoks jeden z drugim w nich widzi szatana ( mimo ze za zgodą ich Boga przyszli na świat z defektem) , zaś kościelny zbok wkładający dziecku genitalia tam gdzie mu, się chce, jest przez te święte osoby, rozgrzeszanych i może odprawiać msze i pokazywać się jak bohater w świątyniach, tłumom wiernych.
    Sądzę, że chodzi o wykorzystanie pewnego rodzaju władzy nad nimi do tego, aby skłonić je do współżycia. Dziwię się, że te, które czuły się wykorzystywane i nie chciały w tym uczestniczyć, nie ujawniły tego od razu albo wręcz nie odeszły z zakonu. Moim zdaniem to wszystko śmierdzi jakaś konkretną patologią moralną.
  • 19.02.2019 - 9:17
    Luna napisał/a:
    W nawiązaniu do moich słów z 6.01.2019r podaję jeden z wielu argumentów:

    "Watykan: papież Franciszek przyznał po raz pierwszy, że księża i biskupi wykorzystywali siostry zakonne. (...)"

    https://polskatimes.pl/watykan-papiez-franciszek-przyznal-po-raz-pierwszy-ze-ksieza-i-biskupi-wykorzystywali-siostry-zakonne/ar/13866052

    "Z ujawnionych przez miesięcznik informacji wynika, że niektóre siostry zakonne pod presją duchowych dokonywały aborcji, a inne w tajemnicy rodziły dzieci, które nigdy nie poznały swoich prawdziwych ojców-księży.
    (...)
    Franciszek podkreślił też, Stolica Apostolska musi podjąć zdecydowane działania i robić więcej, by walczyć z molestowaniem i "niewolnictwem seksualnym" w Kościele. (...)"

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,24432535,papiez-franciszek-o-molestowaniu-zakonnic-sa-ksieza-i-biskupi.html
    Moim zdaniem ludzie, którzy żyją blisko Boga, a daleko od kościoła, to ludzie na tyle inteligentni, aby dostrzec sprzeczności i nonsensy w religii głoszonej przez kościół, nie mogący zaakceptować braku konsekwencji w jego postawie, ale jednocześnie na tyle słabi, żeby nie wysnuć z tego ostatecznych wniosków, a mianowicie że cała religia jest tylko zmyślnym narzędziem, w dodatku wcale nie oryginalnym, żadną prawda objawioną.
  • 13.02.2019 - 14:46
    Vivaldi napisał/a:
    Kto Ci to wmówił? Prorocy dali Ci tylko ramy, u nas jest to 10 przykazań + wolna wola. To właśnie nad wolną wolą musisz pracować aby bezmyślnie nie tłumaczyć wszystkich swoich wad jako spełnienia w ramach przykazań. To jest coś jak w sporcie : jesteś dobry regionalnie to jest parcie na ogólnokrajowy wynik, jesteś dobry na poziomie kraju to oczekiwanie jest olimpijskie itd itd ale nadal zasady Twojej dziedziny sportu są takie same a nawet czy wyżej tym trudniej. Takiej pracy oczekuje się od wierzącego. Gdy oddasz kromkę chleba głodnemu nikt Ci nie obieca że królestwo już masz załatwione tą bułką, podobnie jak BEZMYŚLNE klepanie paciorka jak małe dziecko wieczorem i (może) rano lub latanie na msze (niektórzy codziennie) nie otworzy Ci bramy niebieskie. Msza, święta, modlitwa (ale jakościowa a nie wierszyk) to są zasady/wymogi naszej wiary ale nie są to absolutnie żadne klucze do sukcesu.
    Wg mnie nie wiesz o czym mówisz a dodatkowo jesteś ignorantem który spłycił kontekst wiary do samego wierzenia. Możesz wierzyć, że osiągniesz sukces zawodowy, rodzinny lub życiowy ale samą wiarą go nie osiągniesz, potrzeba jest dużo dużo pracy w zawodzie=nauki i wykształcenia oraz praktyki, w rodzinie=miłości, cierpliwości, wybaczenia i mądrości, a w życiu=to co powyżej a dodatkowo celu np może to być dobrze zrozumiana wiara.

    Sam zatem widzisz, że opowiadasz bzdury twierdząc, że wiara = bezmyślność. Bluźnisz tymi słowami bowiem czy wystarczy aby maż czy żona wierzyła w Ciebie aby z miłością wychować Wasze dzieci, przekazać im to co najlepsze, wykształcić, nakarmić? Mogłaby poprzestać na wierze w związek wierząc, że własne obowiązki zrobią się same a co więcej on wierzy, że Ty ogarniesz całą resztę ona będzie leżeć i pachnieć, bo na to pozwala jej wiara w Ciebie. Bez sensu ten Twój wywód, nieprawdaż?
    Tak w skrócie:
    Wszystko co się tyczy wiary, to to, co powiedzieli ludziom prorocy. Bóg "objawił" się takiemu dajmy na to Mojżeszowi, gdzieś tam cichcem w odosobnieniu, nawet po te przykazania samemu mu iść kazał, a następnie dopiero obwieścić ludowi wybranemu boże słowa. To trochę jak w filmach: kosmici zawsze wybierają Amerykę, a Bóg wybrał tylko garstkę śniadych mężczyzn:)

    Mój wywód nie jest bez sensu właśnie dlatego, co napisałeś. Wiara nie jest bezczynnością, z samej zasady wiąże się ze spełnianiem jej założeń. Z resztą to nic nie wnosi do tematu mojego posta. To Twój wywód jest bez sensu.
  • 01.02.2019 - 18:24
    Vivaldi napisał/a:
    Owszem
    https://gazetakrakowska.pl/jan-pawel-ii-i-inne-religie-nauczyl-szanowac-zydow-i-muzulmanow/ar/3415415

    ale w żadnej wierze nie jest powiedziane i dane, że będzie łatwo, miło i przyjemnie a niektórzy tutaj na to liczą i są rozczarowani brakiem sielanki.
    Ależ jest wręcz odwrotnie. W każdej religii jesteś zwolniony z myślenia. Musisz tylko wierzyć w to, co powiedział prorok. Co nie jest bardzo trudne, bo każdy z nich mówi w większości to, co chciałbyś usłyszeć.
  • 01.02.2019 - 15:22
    bono napisał/a:
    Bo wierzący chcą mieć podane wszystko na tacy, aby za nich ktoś myślał. To wygodne i zwalnia z odpowiedzialności. Dostaję rozgrzeszenie po wyznaniu grzechu i życie trwa po rozgrzeszeniu dalej.

    Niewierzący idą do psychologa i tam wyznają swoje grzechy, płacą fortunę za seanse.

    Natomiast, nie miałbym odwagi poniżać innych religii tylko dlatego, że urodziłem się w świecie katolickim.
    Gdyby moja matka wyszła za muzułmanina i urodziłbym się w tamtej religii, byłbym muzułmaninem.
    Trudno oczekiwać od urodzonego w Birmie aby uznał kościół katolicki za swoją wiarę, bo coś go oświeciło, że Bóg katolików to ten właściwy , a Budda to fałszywa wiara.

    Najlepiej uznać (to dla tych, którzy bywają w wielu kulturach religijnych), że Bóg jest ten sam dla każdej religii, a pośrednicy są różni.

    Fundamentaliści, bywający najdalej w Rzymie, okrzykną mnie heretykiem, jak kiedyś Lutra czy Kalwina, ale myślenie nie boli więc nie dbam o to.
    Patrząc na 3 największe religie świata, faktycznie Bóg jest jeden. Tysiące odmian religii jak mormoni czy swiadkowie Jehowy również mają tego samego Boga. Tylko proroków różnych i nieco różne święte pisma. Ciekawe natomiast jest to, że w każdej religii Bóg objawia światu swoje słowo przez jakiegoś proroka. Nie przychodzi po prostu do wszystkich jednocześnie, ani nawet do tegoż jednego proroka ale przy obecności innych ludzi, tylko bierze chłopa na stronę i mówi mu po cichu coś, co ten ma następnie ogłosić światu. A świat ma mu uwierzyć. Defacto wszystkie te religię wierzą nie tyle w Boga, co opowieści o nim, zaczerpnięte od nie do końca wiarygodnych ludzi (których zapewne możnaby uznać za czubków lub manipulatorów).
  • 01.02.2019 - 12:06
    bara napisał/a:
    Z krasnoludkami to przeginasz. Sarkazm.... Tym wiara i Bóg jest dla Ciebie. Przykre ale cóż, nikt nie będzie Cię przekonywał. Mamy wolną wolę. Kierujesz się logiką ale sama logika nie wystarczy. Wiara,nadzieję,miłość- tego Ci życzę. A co do wpisu Twojego o dziecku, to sorry ale nie będę się wypowiadać bo mi po prostu brak słów. Robisz dziecku wodę z mózgu.
    Nie robię, robi to ksiądz na katechezie. Dlatego wypisuje z niej dziecko.
    Nadziei, miłości i wszelkich normalnych ludzkich odruchów mi nie brakuje. Nie wiem dlaczego sądzisz, że mogą one współistnieć wyłącznie z wiarą?
    Dlaczego przeginam? Dlaczego wierzący obrażają się o każdą próbę polemiki, z której podjęciem sobie nie radzą?
  • 27.01.2019 - 21:58
    Vivaldi napisał/a:
    ....noooo tośmy se pogadali jak głuchy z niemową. Ale nie bierz tego do siebie, znam wielu ateistów z których wielu tych co znam wierzących powinno brać przykład. Chodzi o to, że merytorycznie się nie dogadamy, bo dla Ciebie raj to fizyczne miejsce jak muszla klozetowa w kiblu : jedni czują tam wielką ulgę a inni zwłaszcza kolejni doznają cierpienia. Szkoda tu o wywody na wyższym poziomie - Tobie nie pomogą a mi nie zaszkodzą.

    Jednak przyznam szczerze, że bardziej oczekiwałem odpowiedzi Luny co do "Strażnicy", bo mi się wydaje, że się nie pomyliłem.
    Nigdzie nie napisałam, że raj to wg mnie "miejsce". Czerpie z Waszej definicji raju. Dla mnie on nie istnieje, więc jak mogłabym mieć jakąś własną jego definicję??
    Logika mi mówi, że raj albo nie istnieje, albo nie jest tym, czym go przedstawia Wasza religia. To wszystko. Póki co, nikt z Was mnie z tego przekonania ani merytorycznie, ani nawet na wpół wiarygodnie nie wytrącił...
  • 27.01.2019 - 21:49
    Endrju napisał/a:
    Tak, w niebie wszystko może być inne, bo obecnie nasze wyobrażenie miłości jest ograniczone.
    Gdzie moje stwierdzenie o potencjalnie innym spojrzeniu na ziemską krzywdę, neguje ofiarę Jezusa?
    To jest kolejne z pokrętnych tłumaczeń. Mam wrażenie, że ilu wierzących, tyle tłumaczeń. Po co Wam w ogóle pismo święte, skoro każdy czyta z niego to co chce i jak chce? Btw Wy, Żydzi, Muzułmanie a nawet świadkowie Jehowy, opieracie się na tych samych pismach, a takie między wami różnice... I każdy twierdzi, że jego wersja jest tą poprawną:)
    Negacja polega na tym, że Jezus, reprezentujący boski rodzaj moralności, składa z siebie ofiarę wg naszej moralności. Tzn przedstawia cierpienie i śmierć jako swoją ofiarę. Jeżeli w niebie cierpienie i śmierć nie wzbudzają smutku, empatii i żalu, to jaka to w takim razie jest ofiara? W ogóle dziw mnie bierze, że można się nad tym zastanawiać..... Z ręką na sercu wierzysz w to co piszesz? Że niebo właśnie takie jest? Że to, co dla Twojego sumienia jest straszne i bolesne, tam pozwoli Ci tańczyć z radości???? Nie widzisz, że tłumaczysz to sam sobie, na siłę? To dobrze, bo znaczy to, że naszła Cię jednak na ten temat jakaś nurtującą refleksja. Pomału. Mam nadzieję, że zmusi Cię o dłuższego zastanowienia.

    Endrju napisał/a:
    To będzie bardziej dusza, nie umysł."

    a czymże jest dusza? Czemu oddzielasz ją od umysłu i czemu tak ponoć boskie (pochodzeniem) uczucia jak miłość, empatia, czy miłosierdzie łączysz
    właśnie z rozumem, a nie z duszą???

    Endrju napisał/a:
    Po zmartwychwstaniu, ciało będziemy mieć doskonałe, inne, niż obecnie, podobne do tego, które miał Chrystus po zmartwychwstaniu.
    Czyli niebieskookiego blondyna o europejskich rysach i karnacji? :) Oj, śniadoskórzy by Ci tego nie darowali.

    Endrju napisał/a:
    złym jest zadawać cierpienie, ale czy złym jest cierpieć?
    -nie jest grzechem cierpieć, ale grzechem jest pozwalać na cierpienie, oraz wątpliwe moralnie jest cieszyć się, kiedy widzi się cierpienie. To jest paradoks rzekomego raju, że można tam samemu odczuwac cierpienie. Nie będzie to złe, nie będzie to grzech, ale nie będzie to przyjemność, a więc nie będzie to raj.

    Endrju napisał/a:
    Gdzie tam widzisz zaprzeczenie wolnej woli?
    Chrześcijańska definicja wolnej woli jest zaprzeczeniem logicznej definicji tego wyrażenia. Ale mniejsza o to. Nurtuje mnie jak daleko posuniesz się w zaprzeczaniu dogmatom własnej wiary, byleby obronić ją przed jakimkolwiek osadem logiki...
    Wybacz, że nie napiszę własnoręcznie ale to co chce powiedzieć lepiej wyrazi cytat:
    "Zaraz po śmierci człowieka dusza jego bywa sądzona przez Chrystusa Pana. Z przypowieści ewangelicznej o łazarzu i bogaczu nielitościwym dowiadujemy się, że zaraz po swej śmierci otrzymał jeden wieczną nagrodę, a drugi wieczną karę, a więc zaraz po śmierci musiał się odbyć sąd nad nimi. Wiarę w natychmiastowy sąd po śmierci i wyrok okazuje Kościół św. w ten sposób, że zaraz po śmierci człowieka każe się modlić za jego duszę, aby z czyśćca była wybawioną. (...) [Sąd ostateczny jest po to] Aby dobrzy mieli przed całym światem chwałę, a źli hańbę i zawstydzenie"
  • 27.01.2019 - 21:20
    bara napisał/a:
    Odnioslam się do Twojego wpisu, bo dla mnie to jest dobry przykład,który potwierdza jak można być dalego od Boga. Poruszać kwestię raju,nieba ale tak naprawdę nie wierzysz w Boga. Wydaje mi się,że poszukujesz swojej drogi. Moje uwagi,które pisałam nie odnosiły się bezpośrednio do Ciebie tylko do tego co napisałaś. Wylatujesz mi z sarkazmem. Dlaczego?Jakoś tu nie widać tego. Jestem osobą wierzącą i nie raz przekonałam się,ze Bóg istnienie. Trzeba otworzysz serce i słuchać wewnetrzego głosu.
    Przykro mi, ale źle Ci się wydaje. Nigdy nie byłam tam pewna swojej drogi. Jak kolosalna większość dzieci w tym kraju byłam wychowywana na wierzącą, co tylko sprawiło, że trudniej mi było wejść na własną drogę. Każdy powinien dochodzić do swojej drogi sam. Wciskanie swoich przekonań od małego to podłość. Moje dziecko chodzi na religię, bo chciałam, żeby miało pełen obraz tego, na czym polega wiara i żeby mogło samo ocenić swoim sercem i rozumem jej sens. Nie staram się z niego zrobić ateisty. Niestety zaczynam się zastanawiać nad wypisaniem z tych lekcji, ponieważ zamiast uczyć o religii, szkoli się na nich małych, bezmyślnych klepaczy formułek. W dodatku zastraszonych. Pamiętam że po którejś z początkowych lekcji religii dziecko przyszło z płaczem, wystraszone opowieściami o piekle, w którym się będą smażyć jego rodzice za to, że nie wierzą. To jest chore. Aż mnie bierze obrzydzenie.

    Co do Twojej pewności w sprawie istnienia Boga: gdybyś powiedziała, że przekonałaś się o istnieniu krasnoludków, zamknięto by Cię w psychiatryku, a miałabyś mniej więcej ten sam poziom wiarygodności. Ciekawe nie? :)
  • 24.01.2019 - 19:44
    bara napisał/a:
    Mam inne myślenie i ja widzę. Człowiek potrafi wszystko zrobić,żeby udowodnić,ze jego rację są najważniejsze.
    Widzę że masz inne myślenie, chciałabym je zrozumieć, ale Twój kolejny komentarz ani trochę mnie do tego nie przybliżył...
    Zwracasz się do mnie wpisując mój nick, piszesz o mojej wierze (konkretnie jej braku), a później piszesz, że to nie było do mnie(?)
    Teraz coś o usilnym dowodzeniu ważności swoich racji, a ja wciąż nie wiem, czy to do mnie jest kierowane.
    I jaki ma związek z moim rozważaniem? Chciałabym, abyś się merytorycznie do niego odniosła, a nie kusiła się o jakieś średnio lotne sarkazmy. Chyba że źle rozumiem, to proszę sprostuj. Pzdrawiam
  • 24.01.2019 - 16:30
    bara napisał/a:
    Napisałam wierzacy. Ty nie jestes wierzaca,więc to nie było do Ciebie. Takie moje spostrzeżenia do Twojego wpisu.
    Problem w tym że nie widzę związku tych spostrzeżeń z moim wpisem...
  • 24.01.2019 - 15:59
    Endrju napisał/a:
    To jak z figurą, która raz jest kołem a raz kwadratem, w zależności od metryki... Odpowiedź jest prosta - kto powiedział, że prawa logiki w Raju będą takie same, jak na ziemi? Poczucie czasu też nie musi być liniowe. Zanim pójdziesz do Raju, czeka Cię Sąd Ostateczny, gdzie wraz z innymi będziesz sądzona, nie wcześniej ani nie później, lecz wraz z nimi. Wygląda więc na to, że zaraz po śmierci będziemy sądzeni wraz z innymi (czyli przeskoczymy do końca świata), co nie przeszkodzi nam też być w kontakcie z obecnie żyjącymi (cóż zrobić, taki dogmat - obcowanie świętych, które IMVHO trochę się kłóci z przypowieścią o bogaczu i Łazarzu). Poza tym, cierpienie fizyczne może dla Ciebie wtedy już nie być czymś ważnym (chociaż obecnie postrzegasz to, jako wielką tragedię), ponieważ będziesz doskonała na wzór Boga - możesz wtedy spojrzeć na to, jak na płacz dziecka, któremu zabrałaś z ręki nóż, żeby nie zrobiło sobie krzywdy. Poza tym, w Raju nie będzie smutku, czy cierpienia. Tam będziesz już z rodziną, o ile oni tez trafią do raju. Pokrętne rozumowanie, lecz w tej sferze, akceptowalne.
    Ja sobie zdaje doskonały sprawę, że wali idzie o skręcanie na poczekaniu niedorzecznych wyjaśnień, to religia nie ma sobie równych, ale czegoś tak aburdalnego nie słyszałam od dawna. Wybacz.
    Mamy moralność na wzór boskiej. Mamy się nią kierować. Mamy miłość na wzór boskiej. Mamy nią darzyć innych oraz w szczególności Boga. A ty nagle mówisz, że to wszystko w niebie może być zupełnie inne, nasze pojęcie miłości będzie inne, nie będzie nas bolała krzywda bliźnich (co automatycznie neguję cały sens Biblii i ofiary Jezusa, złożonej z jego cierpienia). Czyli wychodzi na to, że do nieba nie trafiamy my, tylko jakis gotowy twór boski, który z naszym jestestwem nie ma wiele wspólnego i tylko ukrywa się gdzieś pod skorupą naszego umysłu:/ co w takim razie jest dobre a co źle, skoro nasza ziemska moralność jest totalnie niepoprawna? Może w ogóle się okaże, że zadawać cierpienie to cnota?
    Rozszczepianie osi czasu i sąd ostateczny,.w.ktoryn sądzeni są nawet ci, którzy jeszcze się nie narodzili, nie jest chyba warte komentowania... To całkowicie wyklucza istnienie wolnej woli i stwarza wizję świata-planszówki.

Dentyści i specjalisci od zebow dla dorosłych i dla dzieci

  • 20.02.2019 - 18:31
    Znam bardzo dobra panią ortodontke w Krakowie. Podobno przyjmuje na nfz chyba na montelupich ale nie jestem pewna czy to aktualne. Prywatnie przyjmuje na kluczborskiej.

Weterynarz dla rasowego Pieska

  • 20.02.2019 - 18:26
    Vivaldi napisał/a:
    Tylko Ci

    są prawdziwymi miłośnikami psiaków i innych kotów, ich zawód to pasja, widać to przy każdej wizycie. Osobiście życzyłbym sobie aby takie podejście jak oni do zwierząt mieli wszyscy lekarze do ludzi. Bez zbytniego słodzenia : idź i spróbuj sama wyrób sobie zdanie.
    Też mogę to potwierdzić :) leczymy tam kota i psy (rasowe)

Pociągiem z Myślenic do Krakowa

  • 20.02.2019 - 18:25
    Pomalutku. Dopiero wzięli się za ocenę możliwości wykonania takiej inwestycji. Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca:)

Wymiana ogrzewania na gaz czy ekogroszek?

  • 20.02.2019 - 8:49
    kaka napisał/a:
    Witam proszę o poradę jeśli chodzi o ocieplenie stropu betonowego ,użyć wełny czy styropian.Powierzchnia strychu to 70 mkw
    Na strych polecam wełnę i na to płyty OSB. Wełną zrobisz to szczelniej niż styropianem. Masz tam skosy czy to prosta płyta?

Fotowoltaika

  • 20.02.2019 - 8:16
    Endrju napisał/a:
    Ale była ta fotowoltaika zfinalizowana? Ja jakieś (mniej więcej) 2 lata temu, przy okazji wniosku na dotację do pieca, wpisałem się na listę rezerwową z fotowoltaiką, ale nie wiem, czy to w ogóle ruszyło i się skończyło. Tak, tam miało być 60% dotacji netto. Chyba muszę zasięgnąć informacji w urzędzie.
    Wiem że było bardzo dużo chętnych. Sąsiad złożył wniosek i wiem że jesienią (2018) była u niego firma dokonywać pomiarów na dachu. Nie wiem kiedy będzie cokolwiek zakładane.
  • 19.02.2019 - 9:12
    Endrju napisał/a:
    Albo może wie ktoś, co z dotacjami, które miały być u nas w gminie? Ruszyło to w jakikolwiek sposób?
    Jakieś bodaj 3 lata temu były wysokie dotacje gminne, jeśli dobrze pamiętam to 60%, wnioski zeszły jak świeże bułeczki. Ale od tamtej pory cisza w eterze. Jest tylko program czyste powietrze, który się opłaca osobom o niskich dochodach na osobę w rodzinie i który tyczy się głównie budynków istniejących. Nie pamiętam jak tam jest z fotowoltaiką, ale kojarzy mi się, że dla domów nowobudowanych można na nią dostać korzystny kredyt tylko.
  • 13.02.2019 - 14:32
    bono napisał/a:
    Jeszcze solary się nie zamortyzowały.
    Solary mają zdecydowanie mniejsze szanse się zwrócić, niż fotowoltaika.
    Januszu, to chyba zależy od wielkości normalnego zużycia u Was w domu. Oraz od możliwości uzyskania dotacji. Na całkowicie własny koszt to się nikomu nie opłaca.

Meble w stylu vintage

  • 19.02.2019 - 14:07
    Można pobawić się samemu w domu i spróbować odnowić stare meble na taki właśnie styl. Pomocne są do tego farby kredowe (wykończone później odpowiednim woskiem), którymi można malować zarowno drewno, jak i elementy tapicerki.
    Polecam obejrzeć na YT kilka filmików, efekty są fajne.

Pleśń

  • 19.02.2019 - 8:59
    pan Kracy napisał/a:
    Tak jest z grzybkami jak się w jeden sezon dom buduje i do niego wprowadza...
    Nie koniecznie jest to prawda.

    Do autora wątku:
    Przyczyn grzyba jest przeważnie kilka, nie raz jednocześnie:
    -uszkodzenie lub brak izolacji termicznej ścian zewnętrznych, lub też brak jej ciągłości
    -mostki termiczne, często np w miejscach styku balkonu wspornikowego z murem, tam często dochodzi do pęknięć a z dobrą izolacją tych miejsc często wykonawcy mają kłopot
    -BARDZO WAŻNE (wbrew pozorom): niepoprawnie wykonana lub źle działająca wentylacja w domu.

    Dużo by nam powiedziało, gdybyś określił, czy Twój dom jest stary czy nowy, jaki tym wentylacji w nim masz oraz jak jest ocieplony. Warto byłoby też powiedzieć, w jakich pomieszczeniach i w jakich miejscach wychodzi grzyb.

ginekolog -jakiego polecacie?

  • 13.02.2019 - 14:36
    Lola1988 napisał/a:
    Czy dr Kocot pracuje w szpitalu? Bo podobno przy porodzie wypytuja do kogo sie chodzilo przez caly okres ciazy?
    Tak, pracuje w szpitalu. Ja chodziłam do niego w ciąży ale rodziłam w innym szpitalu więc nie umiem powiedzieć jaki jest na oddziale. Prywatnie był ok. U Chęcińskiego też byłam tylko prywatnie, ale nie prowadziłam tam ciąży.
  • 01.02.2019 - 11:51
    Pancia napisał/a:
    Hej mam pytanie jakiego ginekologa polecacie w Myślenicach??
    I co sądzicie o doktorze Dudek lub Kiszka??
    Pytasz o lekarzy pracujących w szpitalu czy ogólnie o ginekologa?
    Jeśli chcesz chodzić prywatnie to wybór jest duży, spośród tych w szpitalu każdy ma chyba w miarę dobre opinie. Dla mnie dr Kocot jest w porządku, u innych nie byłam.
    Godny polecenia jest też dr Chęciński (prywatnie).

Zarzuty i areszt dla myślenickiego dilera. Wprowadził do obiegu narkotyki za ponad 60 tys. zł

  • 12.02.2019 - 10:19
    Po nitce do kłębka. Mam nadzieję, że to nie są tylko zatrzymania szeregowych pionków dla pokazówki, tylko grubsza akcja, która zakończy się rozbiciem szajki na wyższych szczeblach.

Pytacie jak pokonać to skrzyżowanie. Policja odpowiada, ekspert radzi domalować pasy prowadzące

  • 12.02.2019 - 10:13
    m_markos napisał/a:
    Jedź tamtędy w godzinach szczytu to zobaczysz że obecny układ skrzyżowania na Zarabie ze Słowackiego nie jest optymalny.

    Lewy pas który jest tylko nawrotu jest wiecznie pusty.
    Środkowy pas który jest do jazdy naprzód i na Zarabie jest wiecznie zakorkowany.
    Prawy pas jest głownie przez busy okupowany jak i przez skręcających z Żeromskiego.

    By upłynnić ruch to do skrętu w lewo na Zarabie i nawrotu powinien być TYLKO LEWY PAS. Pozostałe powinny prowadzić tylko naprzód.
    Istnieje ryzyko, że wówczas zakorkowałby się ten pas do skrętu. Czekający w kolejce do zajęcia prawego pasa na mostku (do jazdy na wprost) uniemożliwią wjechanie na ten lewy, do zawracania, w skutek czego ten pas będzie wiecznie stał. Pas do jazdy na wprost nigdy nie stoi, pomimo, że jest tylko jeden.
    Obecnie stoi czasami tylko środkowy, robiąc tylko jeden lewoskręt będzie on stał częściej i korek będzie większy.

Parkowanie na chodnikach. Czy powinno się tego zabronić? [SONDAŻ]

  • 12.02.2019 - 10:03
    OKOKI napisał/a:
    W kółko maglują ten temat a nie wiele się z tym robi. Niektórzy są na tyle bezczelni że parkują pod piekarnią u Sidora bo on se musi chleb kupić, blokują ulicę mimo że jest tam zakaz zatrzymywania. Tam by policja zarobiła na mandatach ,tylko trochę zainteresowania z ich strony a nie słodkie olewanie tematu.
    A policja rzut beretem:)

Szukam architekta

  • 06.02.2019 - 8:49
    maciek90 napisał/a:
    Witam. Szukam architekta do adaptacji projektu. Znacie kogoś godnego polecenia? Z góry dzięki za odpowiedzi
    Z adaptacją nie ma wielkich filozofii. Jeśli tylko wyjściowy projekt jest dobrze zrobiony, to chyba każdy średnio ogarnięty architekt adaptuje Ci go dobrze. Najważniejsze to wybrać dobrego kierownika budowy!

Jak przejechać nowe skrzyżowanie między Szkołą Podstawową nr 2, a mostem na Bysince?

  • 06.02.2019 - 8:39
    orzech10 napisał/a:
    Tak, tylko zanim wjedziesz na środkowy pas, wjeżdżając z ulicy Żeromskiego, to ustawiasz się na lewym czy prawym?
    To nie jest oznakowane i w dniu wczorajszym dwa auta przede mną chciały wjechać na środkowy pas (którym docelowo jedziemy na Zarabie albo w stronę Rynku) naraz z prawego i lewego.
    Nie obowiązuje przypadkiem reguła prawej ręki?

Myślenice: "Afera krzesełkowa", czyli radni kłócą się o miejsca przy stole [WIDEO]

  • 04.02.2019 - 10:10
    Terzeba tam wejść, zabrać stoły i krzesła, przydadzą się w którejś szkole, o których dofinansowanie Pan Burmistrz apelował zdaje się :)
    Dla naszych kochanych włodarzy proponuje kocyki - to mniej więcej ich poziom.

Myślenice: Piotr Szewczyk przejmuje funkcję dyrektora MOKiS

  • 03.02.2019 - 11:10
    Zgadzam się, cieżko znaleźć lepszą osobę na to miejsce. Gratuluję Piotrze:)
Pokaż więcej komentarzy