t-34

35-latek podciął sobie żyły. Uratowali go policjanci z Dobczyc

  • 13.01.2018 - 19:49
    Dobrze że zajmują się czymś pożytecznym, a nie muszą jeździć na obstawę miesięcznic........
    Szacunek dla nich ......

Ranking: Które kluby z powiatu mają najzdolniejszą młodzież?

  • 13.01.2018 - 18:04
    Szkoda tylko, że "działacze" ze związku narciarskiego dalej konsekwentnie blokują karierę Uli Łętochy . Szkoda tylko jej talentu i wysiłków Bogdana Łętochy.

"Dobra zmiana" PiS

  • 26.12.2017 - 21:40
    Polska szkoła: Kafka i „Gwiezdne wojny”. Tylko dzieci szkoda


    Polska szkoła zamienia się w sen wariata. Niech tylko jakiś dyrektor zasugeruje, że ze swoimi uczniami został jak ten palec, za przeproszeniem, w dupie, bez pomocy. Kontrole i upomnienia ma jak w banku. Innowacyjni reformatorzy rodzimej edukacji nakręcą natychmiast kolejną paranoję, która uderzy głównie w dzieci. Jak zwykle w te najsłabsze.

    Było tak: dyrektorka jednej z krakowskich podstawówek na łamach lokalnej „Gazety Wyborczej” publicznie zaalarmowała, że nie dostała wystarczających pieniędzy na pomoc pedagogiczno-psychologiczną dla swoich uczniów. Uczniów ma sporo, bo aż dziewięciuset, z tego aż dwustu potrzebuje dziś wsparcia. Co było potem? Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, napuściła na dyrektorkę ekspresową kontrolę. Wyniki rewizji: upomnienie. Za co? Za brak odpowiedniej pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole. Najpierw jednak pracownicy miłującej miesięcznice smoleńskie kurator ochoczo wytknęli dyrektorce błędy w dokumentacji. A po kontroli w swoich dokumentach napisali: „Szkoła organizuje pomoc psychologiczno-pedagogiczną w ograniczonym zakresie”. Pani dyrektor należy się więc klaps albo klęczenie na grochu. Może, nie może, kasy brak, musi pomoc realizować, bo przecież nakazują ją odpowiednie przepisy. Innymi słowy, Franz Kafka w praktyce. I tania zemsta za odwagę w głoszeniu prawdy przez pedagożkę kierującą szkołą.

    Prawda jest taka, że nie tylko w Krakowie, ale w całym kraju szkoły mają problemy z prowadzeniem zajęć wyrównawczych dla uczniów, którzy nie dają rady. Nie dają, i to masowo, bo dzięki reformie MEN uczą się w szkole od rana do godz. 17, po szkole siedzą z nosami w książkach, w zadaniach nawet do północy. W weekendy też. Najgorzej mają siódmoklasiści, przerabiają w rok materiał, na który wcześniej gimnazjaliści mieli trzy lata. Niewyspani, zestresowani, przeciążeni ciężkimi plecakami i wiedzą na kuriozalnie wysokim, bywa, że akademickim poziomie. Dwie lektury w tygodniu (jednocześnie Fredro i Mickiewicz), wymień wszystkie wzniesienia w Europie, odpowiedz, co powoduje białko w substancji międzykomórkowej kości? Nie wiesz? To bardzo brzydko z twojej strony, polski uczniu szkoły podstawowej.

    To nic, że pedagodzy i psycholodzy podnoszą larum, że cała ta deforma edukacji skończy się tym, że polskie dzieci czeka wielkie załamanie psychiczne. Już dziś poradnie pękają w szwach, w niektórych – terminy na styczeń. 2019 roku.

    Efekty? Rozmaite. Na przykład matka dziecka (akurat też z Krakowa) z dyslekcją podejrzewa syna o cukrzycę, bo chłopiec zaczyna zasypiać nad zadaniami. Nie, dziecko nie ma cukrzycy, jest po prostu śmiertelnie przemęczone. Niektóre dzieci z dysleksją tak mają, uczą się wolniej niż inne, nie są w stanie wygrać w wyścigu szczurów. A wyścig ostro przyspieszył.

    W tym wszystkim, jak się wydaje, MEN widzi głębszy sens. Nie od parady minister edukacji Anna Zalewska zamierza tak zmienić przepisy, by dzieci niepełnosprawne (czyli też takie po ciężkich załamaniach psychicznych) nie mogły od września przyszłego roku chodzić do polskiej szkoły, najprawdopodobniej będą miały prawo przychodzić najwyżej na akademie i apele. Dawne nauczanie indywidualne w klasie ma bowiem zmienić się w program edukacyjny, prowadzony w domu, nie w placówce. Więc może większy sens polega na tym właśnie, by zestresowane do granic, załamane dzieci bez fachowego wsparcia gremialnie zostawały w domach?
    – Byłam ostatnio na „Gwiezdnych wojnach”. Padło tam zdanie, które jest mi bliskie: „Nie zwyciężymy, zabijając wrogów, ale ratując tych, których kochamy”. Kocham dzieci i będę walczyć o to, co im się należy do końca, bez względu na to, jakie spotkają mnie szykany – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Jolanta Gajęcka, dyrektorka krakowskiej podstawówki, ta, która za swoją odwagę dostała upomnienie od Kuratorium Oświaty. Kolejne szykany? Znając możliwości i zamiary MEN i jego podwładnych, kolejnych szykan pani dyrektor może być pewna.

    A dzieci? Kogo jeszcze obchodzą dzieci?
  • 23.12.2017 - 21:26
    Macierewicz rozbija dywizję, której bali się nawet Rosjanie
    Najsilniejsza polska jednostka bojowa rozbita przez Antoniego Macierewicza. Czołgi, zamiast ćwiczyć, niszczeją na prowincjonalnym poligonie w Wesołej, tylko dla tego, że Minister Obrony Narodowej ma nieprzystającą do rzeczywistości wizję obrony kraju.

    Kolejny batalion czołgów Leopard 2 zostanie przeniesiony z Żagania do niewielkiego garnizonu w Wesołej - obwieścił właśnie Antoni Macierewicz. To oznacza, że najsilniejsza jednostka lądowa Wojska Polskiego - 11 Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej, której moc dawały właśnie dwie brygady nowoczesnych czołgów Leopard zostaje bez połowy swych kłów. Bo minister zapowiedział też, że w przyszłym roku do Wesołej trafi kolejny batalion czołgów. W zamian do Lubuskiej Dywizji trafią stare postsowieckie maszyny T-72, o niewielkiej wartości bojowej. (Te maszyny stacjonowały do niedawna właśnie w Wesołej).
    Wizja Macierewicza

    Dlaczego Minister Obrony rozbraja najpotężniejszą formację wojska Polskiego? Macierewicz uważa, że zamiast stanowić odwód naczelnego dowództwa i w razie potrzeby przeprowadzić szybki i potężny kontratak na atakującego Polskę przeciwnika, nowoczesne maszyny powinny stać bliżej wschodniej granicy kraju i pilnować, by w razie ataku nieprzyjaciela nie oddać mu ani piędzi polskiej ziemi. – To na prowincji bije serce polskości – mówił niedawno w jednym z wystąpień. Według szefa MON przeniesienie czołgów „rozpoczyna realizację zmiany strategii obrony Polski. Polega ona na tym, żeby nie dopuścić do zajęcia terenu Polski przez przeciwnika. Nie bazuje na hipotetycznej możliwości kontrataku”. Brzmi rozsądnie? Zdaniem specjalistów rozsądne nie jest.

    I nie chodzi tylko o kwestie taktyczne, czyli rozbijanie 11 Dywizji, której żołnierze będą korzystali z dwóch rodzajów czołgów - Leopardów i T-72 i marnotrawienie pieniędzy już wydanych na szkolenie czołgistów. Do Wesołej nie przenosi się jednostka a jedynie czołgi, w których zasiądą stacjonujący tuż żołnierze i rozpoczną naukę korzystania z Leopardów, natomiast wyszkoleni na nich pancerniacy wrócą do T-72.

    Problem leży także w logistyce. Podwarszawska Wesoła to niewielki garnizon z maleńkim poligonem na którym mogą jednocześnie ćwiczyć cztery pojazdy. Dla porównania na leżącym przy granicyz Niemcami poligonie między Żaganiem a Świętoszewem (jednym z największych w Europie), gdzie stacjonowały dotąd Leopardy manewry mogą jednocześnie ćwiczyć dwie brygady czołgów, czyli około 110 maszyn.

    Co więcej, w Żaganiu, gdzie do niedawnp stacjonowały wszystkie polskie Leopardy Polacy razem z Niemcami stworzyli baza maszynową i infrastrukturę, pozwalająca na sprawne funkcjonowanie pojazdów. W Wesołej nie ma ani infrastruktury, ani miejsca na czołgi. W Efekcie stoją one pod gołym niebem i nie mają gdzie ćwiczyć.

    Chociaż resort Macierewicza zapowiada rozbudowane bazy i terenu do treningu, to nawet przy optymistycznym scenariuszu swobodnie będzie tam mogło jednocześnie ćwiczyć 14 czołgów na raz. To zaś uniemożliwia prowadzenie najważniejszych obronnych treningów, rozwijających pracę w większych zespołach.

    Eksperci przecierają oczy

    Decyzja Macierewicza nie podoba się wojskowym. Generał Skrzypczak, były dowódca 11. Dywizji Kawalerii Pancernej, a później Dowódca Wojsk Lądowych mówi jasno - to decyzja polityczna, nie wojskowa. Przyznaje też, że to niesamowicie kosztowna operacja,a dodatkowym kosztem decyzji Macierewicza jest też rozbicie do niedawna najsilniejszego odwodu polskiego wojska.
  • 11.12.2017 - 16:38
    A nie mówiłem .................fachowcy w każdej dziedzinie

    Stadniny arabów szykują kontrowersyjne wyprzedaże

    Najsłynniejsze niegdyś stadniny arabów w Janowie Podlaskim i Michałowie szykują zimowe licytacje koni. Specjaliści alarmują: wyprzedawany jest materiał genetyczny.

    Kontrowersje ekspertów budzi lista koni przeznaczonych do sprzedaży. Są na niej źrebne klacze, które noszą potomstwo słynnych polskich ogierów.

    Te ogiery to np. Ekstern czy Equator, ten ostatni niedawno został wiceczempionem świata w swojej klasie.

    Sprzedaż ciężarnych klaczy stanowi ryzyko, że potomstwo słynnych ogierów trafi w obce ręce, co oznacza dla Polski wyprzedaż materiału genetycznego. Ponadto nie ma pewności, czy za klacz noszącą wartościowe źrebię ewentualny kupiec wyłoży adekwatną do jej wartości cenę.

    Jak pisze w informacji o wyprzedaży RMF FM, "ostatecznie istotne jest, by stadnina zarobiła, a nie wyprzedawała swoje najlepsze zwierzęta po promocyjnych cenach".

    Stadnina w Janowie Podlaskim, w której odbywa się coroczna aukcja Pride of Poland, w tym roku przyniosła rekordowo niski zysk - 410 tys. euro. W 2016 zyski z aukcji wyniosły 1,2 mln euro, rok wcześniej - 4 mln.

    Największe sukcesy aukcji Pride of Poland to sprzedaż w 1981 roku ogiera El Paso za milion dolarów, a rekord aukcji padł w 2008 roku, gdy klacz Kwesturę z Michałowa nabywca ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich wylicytował za 1,125 mln euro. Cała aukcja przyniosła wówczas 3 mln euro
  • 03.12.2017 - 16:15
    Trwają prace legislacyjne nad uregulowaniem sytuacji prawnej tzw. sygnalistów, czyli osób, które decydują się na ujawnienie nieprawidłowości w miejscu pracy. Status sygnalisty będzie przyznawał prokurator. Ochrona będzie polegała między innymi na braku możliwości zwolnienia pracownika bez zgody prokuratora.



    Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/news-jak-walczyc-z-oszustwami-w-pracy,nId,2472363#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

    Dawniej mówili na takie coś kapuś, donosiciel, ormowiec .
    Stare dobre czasy towarzysza Piotrowicza wracają.
    No ale jest "pincet plus" !!!! i tylko to się liczy ......
  • 29.11.2017 - 19:58
    Sodówka w PiS. Są już tak butni, że z własnego prezydenta robią kompletnego idiotę

    Bez Andrzeja Dudy - szanowne posłanki i szanowni posłowie - nie grzalibyście tyłków w ławach poselskich i nie bralibyście diet!

    Sodówka, która politykom PiS uderzyła do głów nie ma precedensu w historii III RP. Żaden rządzący dotąd obóz - podkreślam ŻADEN - nie wykazywał takiej nielojalności i niewdzięczności wobec własnego prezydenta. Szorstka przyjaźń Millera z Kwaśniewskim, w ramach której podkładali sobie świnie i wzajemnie podgryzali, wobec tego, co PiS wyczynia wobec Dudy, to były niewinne pieszczoty. Nawet Lecha Kaczyńskiego obóz PO nie traktował z takim lekceważeniem..

    W Sejmie trwa właśnie żenujący spektakl, w którym minister Ziobro po raz kolejny próbuje zrobić z Prezydenta Polski idiotę i ograć go w sprawie sądów. Poprawki wprowadzane przez PiS do ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym sprawiają, że mamy de facto powrót do rozwiązań, które Prezydent już zawetował. PiS w ten sposób pluje w twarz nie tylko Dudzie, ale też 8 630 627 wyborcom, którzy na niego głosowali (słownie: osiem milionów sześćset trzydzieści tysięcy sześćset dwadzieścia siedem osób). Posłowie PiS powinni sobie tę liczbę wyciąć i powiesić na sejmowych pulpitach, może im ręce zadrżą przed ostatecznym głosowaniem.

    W dodatku PiS ogrywa własnego prezydenta bez żadnego skrępowania - w sposób jawny, brutalny i chamski. Weźmy przykład pierwszy z brzegu - poprawkę, żeby sędziów do KRS mogli zgłaszać podlegli Ziobrze prokuratorzy. Działanie tego głupio cwanego paragrafu będzie proste jak konstrukcja cepa. Ziobro ze środowiska sędziowskiego odsieje sobie piętnaścioro maruderów - takich jak sędzia Przyłębska - którzy będą mu się wysługiwać, bo są kiepskimi sędziami i nie mają nic do stracenia. Przypomnę, że obecna prezes Trybunału Konstytucyjnego jako sędzia w Poznaniu miała na biurku górę niezałatwionych spraw i masę uchyleń. Z powodu niechlujnych wyroków i zaległości była źle oceniana przez zwierzchników i dyscyplinowana. Ten beznadziejny ślamazarny styl pracy zaszczepiła w Trybunale Konstytucyjnym. Sprawy obywateli - a przecież TK rozstrzyga, czy np. przepisy o zasiłkach i rentach są zgodne z Konstytucją - leżą martwym bykiem, w TK panuje totalny chaos, a przede wszystkim totalne nieróbstwo.

    Teraz dzięki swojej cwanej poprawce Ziobro będzie mógł znaleźć piętnaścioro takich Przyłębskich (w wersji damskiej lub męskiej), a następnie nakazać prokuratorom, żeby ich zgłosili do KRS. Sejm tych Przyłębskich wybierze, nowy KRS pogrąży się w sporach i chaosie, bo Przyłębscy będą odreagowywać rozmaite własne kompleksy, a sądownictwem będzie spokojnie zarządzał Ziobro.

    Prezydent Duda trzy razy powtarzał, że nie pozwoli, aby sądownictwo przejął prokurator generalny i jedna partia. PiS tego nie raczył uwzględnić. PiS nie potrafi uszanować nawet bohaterki KOR i „Solidarności” Zofii Romaszewskiej, która w latach 70. razem z mężem i zespołem współpracowników tropiła nadużycia komunistycznych prokuratorów (jeden z nich - niejaki Rozwens - po pijaku zastrzelił dziecko). Teraz Romaszewska musi się upokarzająco targować z innym komunistycznym prokuratorem Piotrowiczem, który jej uwagi całkowicie lekceważy.

    Posłowie PiS - próbując ograć Dudę - pokazują zaskakujący brak wdzięczności wobec człowieka, dzięki któremu zasiadają w Sejmie i mają władzę. Bez Dudy - szanowne posłanki i szanowni posłowie - nie grzalibyście tyłków w ławach poselskich i nie bralibyście diet! PiS uzyskał tak dobry wynik właśnie na fali „dudomanii”, która ogarnęła również niepisowskich wyborców, a nawet dotarła do redakcji „Gazety Wyborczej” (tak, tak, nawet w tym antypisowskim gnieździe szerszeni Duda miał kilku fanów). Parlamentarzystom PiS warto więc przypomnieć drugą liczbę: 5 711 687 (słownie: pięć milionów siedemset jedenaście tysięcy sześćset osiemdziesiąt siedem). Tylu Polaków na was głosowało. To o 2 918 940 (słownie: dwa miliony dziewięćset osiemnaście tysięcy dziewięćset czterdzieści) osób mniej, niż na prezydenta Dudę. Naprawdę, wytnijcie sobie tę wszystkie liczby, powieście przed nosem i zacznijcie własnego prezydenta choć trochę szanować.

    Prezydent nie może sobie pozwolić, żeby batalię o sądy przegrać. Nie może podpisać ustaw w wersji proponowanej przez PiS. Nie tylko dla dobra polskiego sądownictwa, ale też dla dobra własnego. Żyjemy w czasach niepewnych - to dotyczy całego świata zachodniego - a w czasach niepewnych wyborcy lgną do polityków silnych. Jest to naturalna ludzka potrzeba, żeby na ruchomych piaskach znaleźć jakieś oparcie. Kogoś, kto imponuje - najlepiej charakterem i siłą. Prezydent powinien mieć świadomość, że okazując teraz słabość bardzo osłabi swoje szanse wyborcze. Jeśli natomiast będzie miał odwagę się postawić - poszybuje w sondażach.
  • 27.10.2017 - 18:31
    No i medal im. Pawki Morozowa dostaniesz!!!!
    A słyszałem że nauczycieli to mają pod kątem postawy moralnej oceniać !? Czy to faktycznie prawda ??
  • 24.08.2017 - 21:59
    Minister Waszczykowski wymyślił nową doktrynę polskiej dyplomacji?

    Minister Waszczykowski oświadczył ostatnio, że nie widzi żadnego powodu dla którego premier Szydło miałaby się spotykać z prezydentem Macronem. Jego zdaniem w ostatnich latach spotkania między polskim i francuskim rządem były i tak za częste. Czemu nie? Naiwnie myśleliśmy, że to kolejna wpadka pana ministra Waszczykowskiego. Tymczasem szef MSZ jest tak pełen inwencji, że być może wymyślił nową doktrynę polskiej dyplomacji. Zgodnie z nią są zbyt intensywne. I należy to jak najszybciej zmienić.

    Ideał nowej polskiej dyplomacji byłby prosty: nie spotykać się z nikim i wcale. Lepiej od siebie odpocząć. Polski rząd jest coraz bliżej osiągnięcia tego ideału. To w jego imię prowadzi tak zażartą i żmudną walkę o samoizolację w UE. Z Berlinem, Paryżem, Brukselą, z kim się tylko da I odnosi w niej sukces za sukcesem.

    „Ideał nowej polskiej dyplomacji byłby prosty: nie spotykać się z nikim i wcale. Lepiej od siebie odpocząć”.

    Reuters twierdził co prawda, że Warszawa zabiegała o , ale usłyszała „nie” od Pałacu Elizejskiego. Ludzie PiS-u natychmiast prostowali: to spotkanie było zupełnie niepotrzebne. Przecież już wcześniej ustalono, że w negocjacjach dotyczących pracowników delegowanych będą nas reprezentować inne kraje Grupy Wyszehradzkiej – Słowacja i Czechy. To kolejny nowatorski pomysł. Polska ma pół miliona pracowników delegowanych – najwięcej w całej Europie. We Francji polscy pracownicy delegowani stanowią grupę numer 1, Czechy ani Słowacja nie mają ich prawie wcale.

    W razie zaostrzenia regulacji europejskich (czego bardzo chce Macron, jego propozycje są znacznie bardziej rygorystyczne od tych lansowanych przez Brukselę) my stracimy strasznie dużo, i Słowacy znacznie mniej (stąd nie dziwią sygnały, że właśnie wstępnie dogadali się z Macronem).

    Ta nowatorska metoda stanowiłaby drugi filar naszej nowej dyplomacji – po co załatwiać nasze sprawy samemu? Czy to nie strata czasu i energii? Czy nie lepiej powierzyć je innym państwom? Najlepiej takim, których interesy są zupełnie inne niż Polski.
  • 16.08.2017 - 23:55
    Macierewicz mknie w rządowej kolumnie na posiedzenie sztabu kryzysowego. Ćwierć kilometra

    Szef MON Antoni Macierewicz przyleciał we wtorek śmigłowcem do wsi Rytel, która ucierpiała w nawałnicach, jakie w nocy z piątku na sobotę przeszły nad Polską.

    Wraz z premier Beatą Szydło i ministrem środowiska Janem Szyszką spotkali się z lokalnym sztabem kryzysowym.

    Internauci szybko zwrócili uwagę na jeden istotny szczegół - śmigłowiec z Macierewiczem wylądował na szkolnym boisku w Rytlu, po czym szef MON przesiadł się do rządowej limuzyny.

    Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie odległość. Jeden z użytkowników Twittera podaje, że rządowa kolumna na sygnale pokonała 243 metry. Tyle, jak twierdzi, dzieli szkolne boisko od namiotu, w którym mieści się sztab kryzysowy.

    Sprawdziliśmy. Z Google Maps wynika, że maksymalna odległość, przy założeniu, że korzystamy z drogi, bez żadnych skrótów, to ok. 350 metrów.

    Także z relacji reportera TVP Info wynika, że Macierewicz wylądował na boisku "niedaleko miejsca, gdzie mieści się sztab i już samochodem, w kolumnie dotarł bezpośrednio do sztabu".

    Aktywność szefowej rządu i ministrów została powszechnie oceniona jako spóźniona, bo już od soboty mieszkańcy dotkniętych przez nawałnice terenów apelowali o pilną pomoc.

    Wyprawa do Rytla w ogóle była dość pechowa dla Macierewicza. Samochód wojskowy, którym później jechał minister, ugrzązł w błocie. Szefowi MON pomogli mieszkańcy pobliskiej wsi.
  • 14.08.2017 - 22:58
    No ale w wiadomościach sukces po prostu !!!!!

    Katastrofalna licytacja w Janowie Podlaskim.

    Tak przedstawiły ją "Wiadomości"
    Tegoroczna licytacja koni arabskich w Janowie Podlaskim należy do najgorszych w historii. Eksperci mówili o klapie i katastrofie - łączna wartość sprzedanych koni wyniosła zaledwie 410 tys. euro. Dwa lata wcześniej suma ta wyniosła ponad 4 miliony. Tymczasem "Wiadomości" pochwaliły organizatorów za wprowadzenie nowej, elektronicznej metody licytacji.

    Problemy w Janowie Podlaskim i przy licytacji Pride of Poland (Duma Polski) zaczęły się, gdy w organizację wydarzenia zaangażował się PiS. Pod pretekstem rzekomych nieprawidłowości usunięto prezesa stadniny, Marka Trelę. Później swoje konie z Janowa wycofała Shirley Watts, żona perkusisty The Rolling Stones.

    Tegoroczna edycja licytacji Pride of Poland okazała się katastrofą. Sprzedano zaledwie 6 koni za sumę zaledwie 410 tys. euro. Dwa lata temu łączna kwota zaoferowana podczas licytacji wyniosła ponad 4 miliony euro. Ale o tych detalach "Wiadomości" (pod nowym kierownictwem) nie poinformowały. Pojawiła się za to wzmianka o sprzedaży Prunelli, która kosztowała kupca 150 tys. euro.

    Wydawcom programu udało się za to znaleźć sposób, żeby organizatorów Pride of Poland... pochwalić. Ustami Krzysztofa Ziemca poinformowano o sukcesie, jakim okazało się wprowadzenie elektronicznego systemu licytacji. Szkoda, że niewielu było chętnych, by z niego skorzystać.

    K...wa oni są lepsi niż Bareja i "Miś"
  • 14.08.2017 - 12:55
    A pamiętacie jeszcze "dobrą zmianę" w stadninach ????
    No bo teraz jak to się mówi "ciszej nad tą trumną.........."

    Koniec prestiżowej aukcji Pride of Poland. W Janowie Podlaskim sprzedano zaledwie sześć koni

    Zaledwie sześć koni czystej krwi arabskiej z krajowej hodowli znalazło nowych właścicieli na prestiżowej aukcji Pride of Poland. Reszta z 25 wystawionych koni w Janowie Podlaskim wróciła do stajni. Najwyższą cenę osiągnęła klacz Prunella sprzedana za 150 tys. euro.

    W Janowie Podlaskim na Lubelszczyźnie odbyła się prestiżowa aukcja koni arabskich czystej krwi. Pride of Poland przyciąga co roku kupców z kilku kontynentów. Tym razem jednak organizatorzy święta konia arabskiego nie mają powodów do dumy.

    Na tegorocznej liście aukcyjnej znalazło się 25 koni. Pierwszym koniem o najwyższej cenie wywoławczej, była klacz Gerda z Michałowa. Została sprzedana za... 36 tys. euro.

    Najdroższym koniem aukcji okazała się Prunella z Janowa Podlaskiego. Klacz poszła za 150 tys. euro. Miłośnicy koni arabskich mówili, że sprzedano je po bardzo niskich cenach. Zdaniem uczestników aukcji, Prunella może teraz zostać odsprzedana dwa razy drożej. W opinii gości, prestiż aukcji został zepsuty w zeszłym roku, a miłośnicy koni nie mają zaufania do jej obecnych organizatorów.

    Drugim koniem, za którego trzeba było zapłacić ponad 100 tys. euro okazała się Anawera, także z Janowa. Nabywca wylicytował konia za 110 tys. euro.

    W sumie sprzedano sześć koni za 410 tys. euro. W komentarzach po aukcji dominuje opinia, że to katastrofa. Dla porównania, przed "dobrą zmianą" w 2015 roku aukcja Pride of Poland zakończyła się wynikiem blisko 4 mln euro. Rok wcześniej w Janowie wylicytowano konie za 2,1 mln euro.

    W zeszłym roku z wystawionych 31 koni sprzedano 16 za łączna kwotę 1 mln 271 tys. euro.

    Organizatorom nie pomógł nawet użyty po raz pierwszy w historii elektroniczny system licytacji.
  • 10.08.2017 - 21:30
    Ile kosztują posłowie? Gigantyczny budżet Sejmu na 2018 rok

    W przyszłym roku wydatki na parlamentarzystów wzrosną o 83 mln zł – informuje "Fakt".

    Gazeta dotarła do projektu budżetu Kancelarii Sejmu na 2018 rok. Z dokumentu wynika, że utrzymanie posłów będzie kosztować ponad pół miliarda złotych – dokładnie 564,8 mln zł, czyli o 83 mln zł więcej niż 2017 roku.

    Skąd taka kwota? – Na wzrost złożyły się przede wszystkim wydatki majątkowe o charakterze budowlanym oraz wydatki bieżące – wyjaśniła w rozmowie z dziennikiem Agnieszka Kaczmarska, szefowa Kancelarii Sejmu.

    Jak wylicza "Fakt", na nagrody roczne dla pracowników biur poselskich (760 osób) wydamy grubo ponad 2 mln zł. Wydatki na krajowe podróże poselskie wzrosną o pół mln zł, na tzw. umowy śmieciowe o blisko 2,5 mln zł, a na meble o ok. 1,5 mln zł.

    Podatnicy zapłacą także za sześć limuzyn, nowe tablety i remont sejmowej restauracji.

    Gazeta przypomina, że posłowie mogą liczyć na rozmaite dodatki finansowe, zapomogi czy zwroty kosztów (np. za pobyt w hotelu). Kwota wolna od podatku dla parlamentarzystów to obecnie ponad 30 tys. zł. Większość Polaków może zmniejszyć swój podatek o kwotę 3 091 zł rocznie.
  • 09.08.2017 - 21:01
    Rząd pożyczył TVP 800 mln zł. "Na jakich warunkach?"

    Na jakich warunkach Skarb Państwa udzielił TVP pożyczki w wysokości 800 mln zł - pytała w środę szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Posłanka Nowoczesnej chce też wiedzieć, dlaczego obywatele muszą płacić za to, że TVP traci widzów.

    Według doniesień portalu Wirtualnemedia.pl TVP otrzymała 800 mln zł pożyczki ze Skarbu Państwa. TVP ma przeznaczyć te pieniądze na poprawę oferty programowej anten. Portal ocenił, że dofinansowanie w taki sposób TVP, to efekt wyhamowania przez Prawo i Sprawiedliwość prac nad uszczelnieniem wpływów z abonamentu rtv.
    Reklama

    Jak podaje portal, pożyczka udzielana jest na warunkach rynkowych; pieniądze mają być wypłacane w transzach, wraz z realizacją konkretnych zadań i mają zostać przeznaczone także na wydatki technologiczne, związane z promocją telewizji w kanałach online.

    Lubnauer powiedziała w środę na konferencji prasowej w Sejmie, że w związku z informacjami medialnymi, Nowoczesna chce wiedzieć "w jakim trybie i na jakich warunkach została udzielona pożyczka dla TVP oraz jak będzie przebiegał zwrot tej pożyczki?".

    "Dlaczego musimy wszyscy dopłacać do faktu, że telewizja publiczna nie tylko traci widzów, ale również traci reklamodawców?" - pytała szefowa klubu Nowoczesnej.

    Zdaniem posłanki Nowoczesnej, potrzebna jest również odpowiedź na pytanie, dlaczego telewizja publiczna prosi Skarb Państwa o pożyczkę, a z drugiej strony podwyższa pensję swojemu prezesowi Jackowi Kurskiemu.

    "Dziennik Gazeta Prawna" ujawnił, że Jacek Kurski oraz jego zastępca Maciej Stanecki otrzymają podwyżki po tym, jak przeszli na kontrakty menedżerskie. Według gazety, oznacza to, że Kurski otrzyma ponad 30 tysięcy złotych; na podobnym poziomie będą się kształtować zarobki jego zastępcy. Dotychczas wynagrodzenie prezesa oraz wiceprezesa TVP wynosiło około 26 tysięcy złotych.

    "Okazuje się, że dobra zmiana okazała się dojną zmianą. Pod osłoną wakacji, wtedy, kiedy nikt nie patrzy, mamy informację o podwyżkach w Telewizji Publicznej"- podkreśliła Lubnauer.


    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-rzad-pozyczyl-tvp-800-mln-zl-na-jakich-warunkach,nId,2426970#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Kocham PiS

  • 16.12.2017 - 20:47
    a_zaleski napisał/a:
    tak zupelnie szczerze - zyje wam sie teraz gorzej niz za czasow PO ? :)
    Dyrektorzy szpitali ostrzegają: Od nowego roku dłuższe kolejki

    Dyrektorzy opolskich szpitali, w których lekarze wypowiadają umowy opt-out ostrzegają: od nowego roku kolejki pacjentów wydłużą się, a placówki mogą mieć problem z realizacją umów z NFZ.

    Jak poinformował koordynator Porozumienia Rezydentów w województwie opolskim Konrad Rekucki, według Opolskiej Izby Lekarskiej wypowiedzenia umów umożliwiających pracę powyżej 48 godzin tygodniowo złożyli lekarze większości oddziałów szpitali w Nysie, Uniwersyteckiego Szpitala Klicznego w Opolu i lekarze chirurdzy oraz ortopedzi Szpitalu Wojewódzkim w Opolu. Pojawiły się także informacje o problemach z obsady dyżurów w nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w kilku miastach regionu.

    "Klauzula opt-out pozwala lekarzom pracować ponad 48 godzin tygodniowo. Wprowadzono ją, by dać polskiemu rządowi po wejściu do Unii Europejskiej czas na zwiększenie liczby pracowników medycznych. Niestety, to prowizoryczne rozwiązanie stało się codziennością. To niebezpieczne, bo z powodu przemęczenia lekarz może popełnić błąd. Nikt nie chciałby być operowany przez chirurga, który jest na nogach od kilkudziesięciu godzin. Uważamy, że coraz większy niedobór lekarzy i pielęgniarek stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów" - wyjaśnia lekarz rezydent Konrad Rekucki.

    Dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu Dariusz Madera zapowiedział, że z powodu braku lekarzy, którzy masowo wypowiedzieli umowy opt-out, przy ustalaniu grafików na nowy rok musiał skupić się na zapewnieniu tych działań, które są związane z ratowaniem życia i tzw. ostrymi przypadkami. Pacjenci muszą liczyć się z dłuższymi kolejkami do lekarzy specjalistów i odwołaniem terminów niektórych zabiegów planowych. Madera nie wyklucza, że istnieje ryzyko niewykonania umowy z NFZ, co w efekcie może spowodować automatyczne zmniejszenie ryczałtu z NFZ w kolejnych okresach rozliczeniowych.

    Podobne problemy ma szpital w Nysie. Jego dyrektor, Norbert Krajczy, podobnie jak jego odpowiednik w Opolu, widzi poważny problem w organizacji pracy niektórych oddziałów, w których zabraknie lekarzy.

    "Oczywiście, na pierwszy plan wysuwa się ochrona życia. Z braku odpowiedniej obsady lekarskiej na dalszy plan zejdą zabiegi planowe robione w ramach ryczałtu NFZ. Może okazać się, że w nadchodzących miesiącach obsłużymy mniej pacjentów i nie dlatego, że nagle nasze społeczeństwo ozdrowiało, ale dlatego, że nie będzie miał kto ich przyjąć" - powiedział Krajczy.

    Zdaniem szefa nyskiej placówki, podwyżki jakie otrzymali rezydenci, nie rozwiążą problemu.

    "Minister dał niektórym rezydentom ponad tysiąc złotych podwyżki. W efekcie mają pensję wyższą, niż specjaliści u których się uczą. Żeby było ciekawiej, rezydent nie może pracować samodzielnie, a minister swoją decyzją promujących uczniów przy jednoczesnym zignorowaniu nauczycieli, doprowadził do absurdu" - uważa Krajczy.


    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/opolskie/news-dyrektorzy-szpitali-ostrzegaja-od-nowego-roku-dluzsze-kolejk,nId,2478839#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
  • 14.12.2017 - 21:00
    a_zaleski napisał/a:
    tak zupelnie szczerze - zyje wam sie teraz gorzej niz za czasow PO ? :)
    tak zupełnie szczerze - nie zauważyłeś
    - podwyżek żywności
    - podwyżek cen lekarstw
    - zapowiadanych podwyżek prądu i wody
    - kolesiostwa i chamstwa polityków gorszego niż za czasów orłów z PO
    - totalnego skoku na posadki
    - 74 baniek dla Rydzyka
    - łamania konstytucji
    - hipokryzji pisowców
    - podziału społeczeństwa na lepsze i gorsze nawet w rodzinach
  • 29.11.2017 - 20:00
    Naukowcy domagają się postępowania wobec Pawłowicz

    Na ręce Rektor Wyższej Szkoły Administracji i Prawa w Ostrołęce złożono apel w sprawie Krystyny Pawłowicz, która wykłada na tej uczelni. Zdaniem sygnatariuszy posłanka PiS usprawiedliwia przemoc i promuje nienawiść.

    We wrześniu pisarz Jacek Dehnel i Nowa TV poinformowali o samobójstwie 14-letniego Kacpra z Gorczyna, który był dręczony przez kolegów twierdzących, iż jest homoseksualistą. "63 proc. dzieci LGBT myśli o popełnieniu samobójstwa. Wiemy, kto ma tę krew na rękach. Niech ona woła" – podkreślił Dehnel.

    Krystyna Pawłowicz na swoim profilu na Facebooku oskarżyła "liberalno-lewackie środowiska" o to, że te "propagują wśród dzieci i młodzieży podatnych na różne niestandardowe zachowania - nienaturalne postawy i relacje". Słowa posłanki PiS wywołały oburzenie wśród posłów. Internauci apelowali o bojkotowanie Pawłowicz.

    Teraz w sprawie wypowiedzi Krystyny Pawłowicz postanowili zareagować naukowcy z Wyższej Szkoły Administracji i Prawa w Ostrołęce. Do Rektor uczelni trafił apel podpisany przed 2 tysiące osób. Wśród niech jest 230 naukowców z uczelni w Ostrołęce.

    Zdaniem sygnatariuszy Krystyna Pawłowicz narusza godność zawodu nauczyciela akademickiego. "Prof. Pawłowicz w ciągu ostatnich kilku lat swojej działalności publicznej i obecności w dyskursie medialnym przyczyniła się do znacznego obniżenia poziomu debaty publicznej w Polsce poprzez notoryczne szerzenie treści ksenofobicznych, homofobicznych, rasistowskich oraz używanie przy tym obraźliwego języka względem swoich adwersarzy politycznych, jak również zwykłych obywateli niepodzielających jej przekonań. Są to fakty powszechnie znane i szeroko komentowane w mediach, dlatego dziwi nas niezmiernie fakt, że publiczne wystąpienia prof. Pawłowicz nie stały się jak do tej pory przedmiotem troski Pani Rektor" - zapisano w apelu.

    Zdaniem naukowców postawa Pawłowicz jest "niezgodna z Kodeksem Etyki Pracownika Naukowego i budzi naszą niezgodę, jako środowiska ludzi nauki".
  • 17.11.2017 - 21:09
    Jak za starej dobrej mateczki partii........... PiS i jego propaganda "rzondzi" i wymiata !!!!

    Energetyk za 1 zł, Frugo za 50 groszy. Gdzie? W sklepie dla ministra Morawieckiego

    Mateusz Morawiecki na zakupach to widok niecodzienny, bo przecież na co dzień znamy go jako wizjonerskiego ministra finansów. Ale gdy już na te zakupy pójdzie, to się okazuje, że to wydarzenie równie ciekawe, jak jego pomysły na polskie podatki.

    W Rzeszowie zakończyła się właśnie impreza Kongres 590. Co to? Jak wyjaśniają organizatorzy:
    Kongres 590 to jedyna w swoim rodzaju impreza dedykowana szerokim rzeszom polskich przedsiębiorców, od start-upów i małych firm, poprzez sektor MŚP, aż do dużych spółek giełdowych. Wśród gości panelowych nie zabraknie wybitnych ekspertów z dziedziny gospodarki, przedsiębiorców, urzędników odpowiadających za rozwiązania prawne i osobistości ze świata biznesu. Tym samym uczestnicy będą mieli niepowtarzalną okazję do dzielenia się opiniami i doświadczeniem.
    Wśród zaproszonych VIP-ów był - co nie powinno nikogo dziwić - był wicepremier i minister finansów Mateusz Morawiecki.
    Minister Morawiecki na zakupach, czyli malowanie trawy na zielono wciąż jest w modzie

    Jako przedstawiciel władzy wziął on udział w swoistej „pokazówce”, jaka często się zdarza politykom przy różnych okazjach. Przecięcie wstęgi na otwarciu nowej drogi, rozbicie butelki szampana o burtę wodowanego statku - to klasyczne sytuacje, w których politycy chcą dobrze wyglądać. Wicepremier Morawiecki w ramach takiej właśnie promocji własnej osoby udał się na zakupy do jednego ze sklepów sieci Lewiatan (najwyraźniej zainscenizowanego na potrzeby Kongresu, prawdziwego sklepu to w ogóle nie przypomina). Fotoreporterzy uwiecznili to wiekopomne wydarzenie:

    Na pierwszy rzut oka: zwykłe zdjęcia ukazujące mądrego przywódcę narodu resortu finansów. Gdy jednak się bliżej przyjrzeć, okazuje się, że:

    napój energetyczny kosztuje 1 zł,

    półtoralitrowa butelka wody Żywiec Zdrój kosztuje również 1 zł,

    tyle samo, czyli złotówkę, trzeba zapłacić za... półlitrową butelkę tej samej wody tego samego producenta,

    litrowy nektar pomarańczowy minister Morawiecki również mógłby nabyć już za 1 zł (bardziej markowy sok kosztowałby go już 2 zł),

    mała butelka kultowego napoju Frugo kosztuje raptem 50 groszy.

    Każdego, komu zdarza się chodzić do sklepu i robić zakupy, te ceny mogą zaskoczyć. Są one, jakby nie patrzeć, o połowę niższe niż ceny w „prawdziwych sklepach”. Nie sposób zatem nie uznać, że właściciel sklepu zastosował stare, dobre metody, z tą różnicą, że zamiast malować trawę na zielono, jedynie wydrukował - zupełnie od czapy - nowe ceny dla tych kilkunastu produktów widocznych na zdjęciu. Tymczasem, realne ceny poszczególnych produktów w Lewiatanie są zupełnie inne. Przykładowo, widoczny na półkach napój energetyczny Black w prawdziwym Lewiatanie kosztuje blisko trzykrotnie więcej

    Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że takie zachowanie ze strony osób zaangażowanych w produkcję tej fantastycznej sesji zdjęciowej doskonale oddali rzeczywisty wpływ ministra Morawieckiego na polską gospodarkę. Mało kto tak ładnie jak Mateusz Morawiecki mówi, a jednocześnie niewiele robi. Choć gospodarka rośnie, a Polacy się bogacą, to jednak deficyt budżetowy wcale się nie zmniejsza, a polscy obywatele są zmuszani do płacenia coraz wyższych podatków.

    A może to po prostu był sklep dla partyjnych notabli? „Wstąp do partii, Frugo kupisz za połowę ceny” to dobry slogan. Gdyby jeszcze tylko mieli tanie masło...
  • 24.08.2017 - 22:23
    Antonii "żondzi" !!!
    1. Kupił Autosan.
    2. Ogłosił przetarg na autobusy.
    3. Przegrał przetarg z Niemcami !!!!!
    MISZCZUNIO !!!!!!!!!

Poseł Jarosław Szlachetka w Sejmie o działalności myślenickiego sądu [WIDEO]

  • 16.12.2017 - 16:20
    E tam....... WKibic pincet plus WSZYSTKO rekompensuje !!!!!
  • 13.12.2017 - 18:13
    no bo "sond sondem" a sprawiedliwość MUSI być po stronie posła...... więc "uprzejmie donoszę........."

13. 12. 2017r. Msza za Ojczyznę w kościele a KOD pali na rynku koksownik

  • 14.12.2017 - 15:45
    A jeżeli ktoś nie jest katolikiem to nie może być prawdziwym patriotą ????

Burmistrz - wyrok sądu w sprawie ZUO

  • 29.11.2017 - 19:54
    A nie mówiłem ?? Dalej cieszcie się z rozwałki sędziów, nalotu na lekarzy, robienia dziadów z nauczycieli, likwidacji reszty SZACUNKU do organów państwa, policji, haniebnej zemsty na weteranach wojskowych i policyjnych. No ale niech żyje "pincet plus" !!!!!!

Sylwia Bała z Myślenic w finale programu „Bake Off - Ale Ciacho!”

  • 25.11.2017 - 19:45
    I już ta zdrowa polska zawiść..... A dlaczego ma nie golić ???? Jak ma talent, zdolności i trochę szczęścia to niech korzysta ze swoich "pięciu minut sławy"

Ruszyły kontrole pieców. Strażnik miejski sprawdzi czym palisz

  • 10.11.2017 - 23:39
    no to zbliżają się złote czasy dla donosicieli i kapusiów ( przepraszam .... dla sygnalistów).....

Spotkanie z publicystami i autorem książki "Zakłamany holocaust"

  • 30.10.2017 - 18:40
    Zaraz się dowiemy, że Żydzi sami się wymordowali, żeby na tym zarobić, a Niemcy to w sumie fajni goście byli.........

Przedszkole Rudnik

  • 02.09.2017 - 17:43
    Eldona napisał/a:
    Witam.Zapisałam moje dziecko 3 letnie do przedszkola i biję się z myślami czy dobrze zrobiłam,ponieważ,nie widziałam entuzjazmu ani uśmiechu na twarzy nauczyciela i pomocy żeby zachęcić dzieci do zabawy i nowego otoczenia.Panie do takich małych szkrabów powinny być wesołe z życiem i zaangażowaniem ,to jest najmłodsza grupa dzieci i powinna mieć młody zespół Pań z całym szacunkiem do starszych ale One nie nadają się do tej roli.
    Tak, a stare to pewnie do piachu..... A skąd ma być entuzjazm ?? za te dwa tysiące na rękę (dyplomowany naucz.) i ciągłe pretensje mamuś, bo przecież ICH dziecko jest właśnie wyjątkowe i to właśnie JEMU pani powinna poświęcić cały swój czas pracy.

    ach te mamuśki !!! dla ich dziecka to pani powinna być piękna, młoda , kompetentna, wesoła, itd.
    A jak będzie mowa o podwyżkach to ta sama mamusia będzie pluła o nierobach i trzech miesiącach wolnego.

    Wiem o czym mówię bo żona w przedszkolu pracuje.......i nie należy do młodego zespołu Pań ale radzi sobie lepiej niż niejedna młoda choć też nie zawsze się uśmiecha.

    SZACUNEK DLA PAŃ W PRZEDSZKOLACH TYCH "STARYCH" TEŻ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Linia kolejowa z Krakowa przez Świątniki Górne do Myślenic. Czy to możliwe?

  • 14.08.2017 - 12:43
    dwa razy już próbowali i za każdym razem wojna przerwała........

    Choć u mnie na wsi mówią, że drugi raz to wina jednego z gospodarzy bo kolej wychodziła mu przez środek wieeelkiej stodoły. Jak się o tym dowiedział to powiedział, że p....doli taki interes bo nie będzie co chwilę drzwi od stodoły otwierał, żeby pociąg przejechał i sprawa padła.........

Humor polityczny

  • 10.08.2017 - 21:32
    Ilu posłów trzeba, żeby wymienić żarówkę ????

    Nie wiadomo, bo jeszcze nikt nie powierzył im tak odpowiedzialnego zadania .......

Budżet obywatelski 2018: Czego chcą mieszkańcy?

  • 13.07.2017 - 23:26
    To trzeba było ruszyć dupę i złożyć wniosek a nie krytykować sołtysa i tyle.......
Pokaż więcej komentarzy